07 kwietnia, 2020
Kategoria:

Beskidzka pętla: Romanka, Hala Rysianka, Lipowska i Boracza.

GRUPA LIPOWSKIEGO WIERCHU I ROMANKI

Ponoć najciekawsze trasy w góry to te, które możemy zapętlić, czyli dotrzeć i wrócić różnymi szlakami do tego samego celu. Beskid Żywiecki to Beskid dający wiele możliwości zrobienia takich pętli w różnych grupach górskich tego pasma. Grupa Lipowskiego Wierchu i Romanki to jedna z takich grup, która daje taką opcję. Jest to środkowa cześć Beskidu Żywieckiego, do której należy Lipowski Wierch (1324m n.p.m.) oraz Romanka (1366m n.p.m.) oraz odchodzące od nich różne grzbiety górskie. Lipowski Wierch, a raczej Hala Lipowska i dodatkowo Hala Rysianka, które są zaraz obok siebie, to najbardziej znane miejsca Beskidu Żywieckiego, a zwłaszcza tego rejonu. Znajdują się w od siebie w odległości 15 minut i na każdej z hal mieści się schronisko górskie. W sezonie letnim i zimowym, a także tym przejściowym, ruch turystyczny tam jest ogromny. A co z Romanką, wyższą i z daleka bardziej majestatyczną, królową tej grupy górskiej?

ROMANKA (1366M N.P.M.)

Romanka jest niedocenionym szczytem w Beskidach. Co prawda Romanka jest najwyższym szczytem w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki, ale to nie ten fakt czyni ją wyjątkową. Gęsty, mroczny las porastający jej bardzo strome zbocza, skalne wychodnie i niepowtarzalny klimat, który jest tylko w tym miejscu. Góra ma dwa wierzchołki, ten najwyższy jest również zalesiony i niestety nie oferuje żadnych widoków. Stąd też wiele osób, które wędrują na Halę Rysiankę, nie przychodzi tutaj, a Romankę, jako główny cel wyprawy, wybierają nieliczni ludzie gór.

Na szczyt Romanki można dotrzeć najdłuższym szlakiem niebieskim z Żywca, szlakiem czarnym i następnie niebieskim z Sopotni Wielkiej, od strony Słowianki szlakiem czerwonym i niebieskim, niebieskim z Bystrej Górnej oraz żółtym z Hali Rysianki.

ŻABNICA SKAŁKA-SŁOWIANKA

Źródło: www.mapa-turystyzna.pl

Źródło: www.mapa-turystyczna.pl

Na mapie powyżej przedstawiony jest szlak, który wybraliśmy by dotrzeć na Romankę. Trasę rozpoczynamy w Żabnice Skałce, tam też zostawiamy samochód na bezpłatnym parkingu i ruszamy czarnym, godzinnym szlakiem na Słowiankę (856m n.p.m.). Początkowo szlak biegnie drogą asfaltową przez kilka minut by później zaprowadzić nas do lasu i asfalt zmienia się w drogę szutrową wzdłuż potoku. Szlak jest na razie spacerowy, ale za niespełna pół godziny wchodzi na leśną, wąską drogę dość stromym podejściem. Mnóstwo gałęzi, błota to cecha charakterystyczna dla tego odcinka. Pniemy się do góry, teren zaczyna robić się coraz bardziej przyjazny, bo samo podejście na Słowiankę daje się we znaki, i w tle maluje się zielony dach stacji turystycznej, w której mieści się sklepik i można zatrzymać się na nocleg.

SŁOWIANKA-ROMANKA

Mijamy stację i ruszamy dalej polaną w stronę Suchego Gronia (868m n.p.m.) szlakiem czerwono-niebieskim. Przechodzimy przez las, gdzie szlak w tym miejscu rozjeżdżony jest przez quady i motory, bez względu na porę roku i warunki zawsze jest tutaj błoto, wręcz bagno i stojące głębokie kałuże. Przyjemnymi polankami, mijamy opuszczoną chatę, spoglądamy z zazdrością w stronę letniskowych domków, które mieszczą się w tak pięknym miejscu… Już od zejścia ze Słowianki towarzyszy nam rozległy masyw Romanki, która króluje nad okolicą. Dumnie wznosi się nad halami i polanami. W świetle porannego słońca wygląda na przyjazną, ale gdy zbliżymy się do jej zboczy, gęste, pełne mroku lasu i stromizny przypominają, że wcale nie jest tak łagodna jak mogłoby się zdawać. Na Suchym Groniu jest rozwidlenie, szlak czerwony biegnie na Przełęcz Pawlusią i następnie w stronę Hali Rysianki, a szlak niebieski zaczyna już od pierwszych momentów trawersować ostre podejście na szczyt Romanki.

Przyznam szczerze, że osobiście góra ta zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Nie tylko ze względu na to, że to miejsce, gdzie ludzi jest naprawdę niewiele, ale ta góra jest dzika, czuć w niej dziwny chłód i niepokój. Las od strony Kotarnicy jest martwy od kilkudziesięciu lat, ale nie tylko tam. Gęsty las stwarza gęstą atmosferę. Czuć w nozdrzach, że powietrze jest tutaj inne, czyste. Świadczą o tym całe masy porostów na drzewach. To góra z niepowtarzalnym klimatem. Lasem tak pięknym, że trzeba zobaczyć go na własne oczy, by zrozumieć, jakim cudem jest to miejsce. Tą górę trzeba poczuć, należy jej dotknąć, doznać tego, co oferuje.

Trawersujemy kolejne metry zbocza, co jakiś czas zapadamy się w topniejącym śniegu. Mimo zimowych oznak, czuć, że na Romance króluje już wiosna. Wędrujemy cały czas stromym podejściem, mijamy niewielką polanę i wchodzimy za moment w ciemny, świerkowy las. Zbocze jest prawie pionowe, a ścieżka wąziutka. Uważnie stawiamy kroki i przecinamy po lekko nachylonym terenie górę. Mijamy skalne wychodnie, które stoją obok szlaku, a pozostałe wiszą tuż nad naszymi głowami. Rozmawiamy głośno, bo Romanka to także góra niedźwiedzi, które mają gdzieś swoje gawry.

Powoli zaczynamy zakręcać w stronę szczytu, ukazuje nam się między drzewami Beskid Śląski, a nawet i Lipowski Wierch, pod którym będziemy za kilka godzin. Las robi się rzadszy, ogrzany promieniami słońca, a klimat mroku zastąpiła wiosenna, przyjemna aura. Ostatnie metry podejścia i po około półtorej godzinie do Słowianki, docieramy na szczyt Romanki. Jak wspominałam, szczyt jest zalesiony, nie oferuje niestety żadnych widoków. Krótka przerwa, chwila na złapanie oddechu po solidnym wysiłku i ruszamy w stronę Przełęczy Pawlusiej (1176m n.p.m.).

Suchy Groń.

Suchy Groń.

Widok na Baranią Górę w Beskidzie Śląskim.

Widok na Baranią Górę w Beskidzie Śląskim.

Widok z stronę Lipowskiego Wierchu.

Widok z stronę Lipowskiego Wierchu.

HALA PAWLUSIA

Zejście jest przyjemne, z początku biegnie lasem, a następnie halami z widokiem na Pilsko, Babią Górę, wyłaniające się zza Pilska Tatry i Rysiankę z Lipowską. Zejście z Romanki na przełęcz zajmuje około trzydziestu minut.

Po dotarciu na przełęcz szlakiem żółtym ze szczytu Romanki i połączeniu się ze szlakiem czerwonym, podchodzimy kawałek na halę, z której rozciąga się wspaniały widok na Beskid Śląski z Baranią Górą na czele oraz na plecami- Romanką, która góruje nad bliskimi szczytami. Widać z tej strony, jak gęste lasy porastają jej zbocza i jak wybitna jest. Z Pawlusiej w ciągu piętnastu minut, szerokim szlakiem, z widokiem na Babią Górę i Pilsko docieramy na Halę Rysiankę (relacje z wycieczek na Halę Rysiankę- zimowych i letnich, a nawet i rowerowych przeczytacie w starszych artykułach: Zimowa Hala Rysianka, Jak dojść na Halę Rysiankę?Dwudniowa trasa- Krawców Wierch i Hala Rysianka).

HALA RYSIANKA I LIPOWSKA

Omijamy schronisko na Hali Rysiance i od razu ruszamy szlakiem niebiesko-zielono-żółtym w stronę Hali Lipowskiej, gdzie docieramy w niespełna dziesięć minut. Mijamy znów schronisko, podchodzimy kawałek dalej szlakiem żółto-zielonym w stronę starego wyciągu narciarskiego, by tam usiąść na dłuższą chwilę z widokiem na Tatry i beskidzkie szczyty i spokojnie coś zjeść.

Szlak między schroniskami.

Schronisko na Hali Lipowskiej.

Schronisko na Hali Lipowskiej.

SZLAKIEM ZIELONYM NA HALĘ BORACZĄ

Napawając się ciszą i spokojem, wszystko co dobre szybko niestety się kończy, ale czas biegnie szybko i nadeszła pora by wracać. Mamy jeszcze trochę do przejścia, więc ruszamy w dalszą drogę. Docieramy po kilkunastu minutach na rozwidlenie szlaku żółtego i zielonego, za każdym razem mamy dylemat, którym tym razem wędrować. Wybór pada na szlak zielony biegnący „dołem”, czyli zboczem Boraczego Wierchu (1244m n.p.m.). Szlak żółty natomiast prowadzi „górą” przez Halę Bacmańską w okolicy Boraczego Wierchu i kawałek Hali Redykalnej, to szlak widokowy z panoramą na słowackie wierzchołki Małej Fatry.

Schodzimy w dół po zapadającym się, rozmokniętym śniegu, żar leje się z nieba, a w tle widać Halę Boraczą. Trawersujemy kolejne zbocza, ale idzie się całkiem przyjemnie do momentu, w którym gdzieś w połowie (będąc w okolicy niewielkich wychodni skalnych i stromizny) ścieżka zwęża się maksymalnie, jest zalodzona, pełna kamieni i śniegu, a zaraz pod nią kilkanaście metrów spadu w dół. Widząc to miejsce, przypominając sobie, że ponad rok temu zjeżdżała tym szlakiem z dużą prędkością rowerem, a teraz jestem zmuszona specjalnie zakładać raczki żeby nie spaść na sam dół, jestem zaskoczona tak bardzo, że kilka minut musiało minąć, by dotarło do mnie, co tu się faktycznie podziało z tym szlakiem. Odcinek około 50 metrów jest dość niebezpieczny. Bez raczków nastręcza sporo problemów, chwytania się gałęzi, wbijania dłoni w zmrożony śnieg, tak samo butów i wędrówka na ugiętych maksymalnie kolanach. Myślałam, że w Beskidach już nic mnie nie zaskoczy, a tu proszę bardzo.

Tak bardzo nakręceni rozmawiamy o tym, co spotkaliśmy na tym szlaku, że nim się obejrzeliśmy, jesteśmy nieopodal Hali Cukiernica (Cukiernica Niżna) nad Halą Boraczą. Cały odcinek tego szlaku to trawers wąską ścieżką. Za plecami znika nam Romanka i Hala Rysianka z Lipowską, znika też śnieg, a rozpoczyna się wędrówka w błocie do kostek. Na Hali Cukiernicy wchodzimy na szeroką drogę, skąd schodzimy na rozwidlenie szlaków pod Boraczą. Mijamy schronisko i rozpoczynamy zejście do Żabnicy.

Widok na Romankę.

Widok na Romankę.

HALA BORACZA I ŻABNICA SKAŁKA

Do Żabnicy Skałki mamy dwie opcje zejścia: szlakiem czarnym od rozwidlenia pod Cukiernicą lub drogą asfaltową, która w połowie łączy się ze szlakiem. Wybieramy opcję drugą i rozpoczynamy zejście do Skałki z pięknym widokiem na górującą Romankę, która wydaje się być tak daleko od nas… Zejście asfaltem zajmuje około czterdziestu minut.

CIEKAWOSTKI O ROMANCE

Wiejskie legendy mówią o ukrytym na szczycie jeziorku, które jest tak głębokie, że nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile metrów sięga. Krążą legendy, że górale wrzucili do jeziorka kawałek kłody z wyrytą datą i miejscem i wrzucili do wody. Po jakimś czasie we Włoszech w mieście Triest wyłowiono kawał drzewa, który pochodził właśnie z bagna na Romance. Inna zaś legenda głosi, że utopił się w nim koń i nikt nie potrafił go uratować przed odmętami wody.

Ludzie mieszkający w pobliżu góry mówili o potoku, który nigdy nie zamarza, nawet zimą, gdy temperatury są bardzo niskie. Latem woda jest równie lodowata.

Na zboczach Romanki, na pobliskich halach dawniej mieszkali ludzie. Domy spaliły się lata temu.

Na Romance znajduje się druga w Beskidach ostoja puszczy karpackiej.

Górne partie Romanki, ze względu na drzewostan, zostały objęte rezerwatem. Dodatkowo na Romance znajdują się czynne osuwiska, a od strony Sopotni znajduje się Jaskinia w Sopotni Wielkiej, która liczy sobie 101 metrów długości.

Stoki góry w czasie II wojny światowej były miejscem ukrycia oddziału partyzanckiego „Romanka”, który spacyfikował niegdyś niemieckie schronisko na Hali Rysiance.

Na szczycie Romanki stała wieża triangulacyjna (wieża geodezyjna). Podobną, ale ie drewnianą, lecz metalową, można spotkać aktualnie na Baraniej Górze w Beskidzie Śląskim.