Styczeń 16, 2020

Hala Rycerzowa zamknięta w zimowych kadrach.

Niektóre miejsca jakoś szczególnie nas do siebie przyciągają. Nie ma w nich uczucia znużenia, nudy by przejść kolejny raz ten sam szlak, by do niego dotrzeć. Bo jednak za każdym razem patrzymy na niego inaczej. Jesteśmy tam z innymi ludźmi. Mamy inne warunki. My sami, jesteśmy bardziej dojrzali do przeżywania wędrówki. I podziwiania tego, co widzimy. Popatrzmy czasem na ścieżki i miejsca, do których idziemy kolejny raz, inaczej. Poszerzmy horyzont, zwracajmy uwagę na inne rzeczy. Obróćmy się za siebie. Wyjdźmy nieco wcześniej by przywitało nas na szlaku słońce, albo później by zdążyć na zachód, albo w samo południe by zjeść obiad na szczycie. Idźmy w deszczu, z śniegu po kolana, w parzącym słońcu. Ale przede wszystkim patrzmy, zwracajmy uwagę na to, co nas tam tak naprawdę do tego miejsca przyciąga. Szukajmy coraz to nowszych, ciekawszych odpowiedzi poznając siebie w tym miejscu. Wciąż i wciąż. Na nowo.

Styczniowe wyjście wczesnym rankiem żółtym szlakiem na Halę Rycerzową. Wschód przywitał nas na leśnej ścieżce. A morze mgieł i przetaczające się chmury grały niesamowity spektakl. I moja Rycerzowa znów inaczej. Znów pokazała się w inny, kolejny wyjątkowy sposób.