Grudzień 01, 2019

Śladami dawnej wioski łemkowskiej. Ciechania poza szlakiem w Beskidzie Niskim.

Dolina Ciechani to niesamowicie urokliwe miejsce w Beskidzie Niskim. Nazwa Ciechania związana jest z cichym miejscem i w rzeczywistości będąc w tej okolicy można tej zupełnej ciszy doświadczyć. To taki trochę koniec świata, Niski sam w sobie jest dla mnie odkryciem tego roku i czuję wewnętrzną potrzebę pojawienia się w tej dziczy ponownie. A w Ciechani, choć byłam zaledwie kilka godzin, czułam się się jak w miejscu, w którym czas się dziwnie zatrzymał.

Trochę historii warto znać, bo w dolinie niegdyś mieściła się wioska łemkowska, która istniała już od XVI w., a w latach 90. XX w. wieś ta przestała istnieć kompletnie ( w latach wojennych miejscowość opustoszała choć jeszcze w późniejszym czasie próbowano tutaj coś tworzyć). Ponadto po bitwie dwóch pancernych jednostek w czasie II wojny dwa czołgi zostały w dolinie w pobliskim bagnie, niektórzy uważają, że nie ma to nic wspólnego z prawdą, aczkolwiek tego roku stan wód był niski także w ciechańskich bagnach, więc można było dostrzec lufę. Dziś Ciechania stoi pusta, gdzieś na wzgórzu maluje się stary cmentarz, przy drodze można spotkać samotną kapliczkę, cerkwisko, ruiny strażnicy niemieckiej z czasów wojny czy drewnianą chatę, która pełni rolę stacji badawczej Magurskiego Parku Narodowego.

I może słów kilka o samym parku, bo nie każdy też wie, że w Beskidzie Niskim rozciąga się teren Magurskiego Parku Narodowego, który obejmuje także tereny dawnej wioski. Stąd też wejście do doliny jest zamknięte dla ruchu turystycznego. Wyjątkiem jest wejście do Ciechani z przewodnikiem parku lub strażnikiem parku tylko w sezonie, tylko w weekendy i z ograniczoną liczbą osób. Dlatego jeśli ktoś chciałby dolinkę zobaczyć to niestety musi zebrać ekipę, skontaktować się z MPN i umówić się w sezonie na wędrówkę.

Cały obszar jest chroniony przez park dodatkowo objęto ten teren ochroną czynną co oznacza, że tereny nieleśne są koszone, by zwyczajnie nie porósł ich las.

Źródło: www.compass.krakow.pl

Jako, że nocowaliśmy w Hucie Polańskiej w schronisku „Hajstra” stamtąd też ruszamy pieszo szutrówką w stronę doliny. Pogoda była pochmurna, co prawda bez deszczu, ale było mgliście, ścieżka błotnista, a wszędzie mokro. Czeka na nas wynajęty strażnik parku i rozpoczynamy spacer. Wędrujemy ścieżką lasem wśród opadniętych całkiem liści, drzewa są nagie, są dopełnieniem do tego mglistego klimatu. Jedyne trudności na jakie natrafiamy to przekraczanie potoku, gdzie momentami staje się to trudne i wymagające. Test równowagi by nie wylądować w lodowatej wodzie. Mnie zdarzyło się niestety wpaść i zamoczyłam podejściówki czując w środku wodę. Przechlapane.

Spacerowym tempem leśną ścieżką docieramy na rozległe polany Ciechani, gdzie już w oczy rzucają się rozległe bagniska, gdzie zamieszkały sobie bobry. Powietrze jest tutaj czyste, o czym świadczą liczne porosty na skarłowaciałych drzewach. Jak ktoś zna się trochę na roślinach to z łatwością dostrzeże, że roślinność jest tutaj bardzo ogródkowa i sadowa. Zupełnie jakby za moment miało się wejść nie na leśne polany i łąki, a do czyjegoś ogrodu.

Ścieżka zamienia się w drogę, która biegnie do również byłej wioski Żydowskie, a następnie do miejscowości Krempna, gdzie siedzibę ma MPN. Wędrujemy już drogą po drodze zatrzymując się obok gniazd ptaków, starych piwnic i docieramy do rozlewisk, gdzie przekraczamy kolejne potoki. Przy kapliczce z XIX w. kończymy spacer i wracamy tą samą drogą zahaczając o pobliskie wzgórze, gdzie znajduje się stary cmentarz łemkowski, który zrobił na mnie osobiście niesamowite wrażenie. Zniszczone nagrobki, niektóre zapomniane, rozsiane po pobliskich polach stoją od dziesiątek lat. Czasami ktoś zapali symboliczny znicz, ale mimo wszystko jest to miejsce specyficzne, poza cywilizacją, opuszczone i pełne tajemnic.

Wycieczka powoli dobiega końca, zajęło nam to około dwóch godzin i będziemy ruszać w stronę granicznego szlaku, gdzie przez polany zaprowadził nas parkowiec. Po drodze minęliśmy drewnianą chatkę, w której MPN ma stację badawczą. Dalej już wędrujemy na szlak przy granicy ze Słowacją na szczyt Baranie.

Dolina Ciechani to miejsce pełne spokoju. Kiedyś tętniące życiem, dziś puste. Tylko czasem ktoś tutaj zawędruje, zapali znicz przy sypiącym się nagrobku, wykona znak krzyża przy przydrożnej kapliczce, dostrzeże bobra tnącego konary drzew. A może przy dobrej okazji uda się zobaczyć lufę zatopionego czołgu w którymś z rozlewisk? A może usłyszy się strzały wojsk i krzyk uciekających ludzi ze swych domów w czasie wojny zapuszczając się po zmroku nieco głębiej w tutejsze szlaki? Czy może dostrzeżenie błąkającej się kobiety lamentującej z tęsknoty za życiem, które tu było dawno temu? Myślę jednak, że najbardziej prawdopodobne będzie spotkanie tutaj głuchej ciszy, która rozlewa się po pobliskich lasach i polach, która jest jedynym mieszkańcem dawnej Ciechani.