Grudzień 28, 2019

Podsumowanie roku 2019. 9 najbardziej inspirujących fotografii.

Kolejny górski rok dobiega końca. Kolejny dobry rok. Pełna nowych doświadczeń, wspomnień, przeżyć i marzeń wkraczam w nowe. Otwieram kolejne drzwi, nie zamykając tych otwartych rok wcześniej, by nie zapomnieć, a pielęgnować i wracać.

OGÓŁEM

2019 rok był pełen trudności związanych ze zdrowiem. Dochodziłam do sprawności po operacji stawu skokowego, więc tak naprawdę mój górski rok wędrówek i jazdy zaczął się dopiero w kwietniu. I mimo tego, że rozpoczął się po czterech miesiącach niesamowicie cieszę się, że udało się tyle przeżyć, osiągnąć i zobaczyć. Było ciężko, były momenty zwątpienia, załamania, niejednokrotnie byłam wykluczona przez mocno dającą w kość kostkę, ale jednak chęć tego przeżywania chwil była silniejsza. I bardzo lubię ten czas podsumowań. Lubię usiąść i obejrzeć zdjęcia, zapisać w zeszycie najlepsze wspomnienia, najcięższe sytuacje i raz w roku, akurat wtedy po raz pierwszy, spojrzeć na liczby, które omijam na co dzień. To też motywacja, mniejsza, ale nią jest w jakimś stopniu. Bo sportowy charakter jest ważny, staram się do tego dojrzeć żeby lepiej go zrozumieć.

NA STOPACH W LICZBACH

W liczbach więc 2019 prezentuje się tak:

– 1202 km zrobione na nogach i na rowerze

– ponad 90 dni pobytu w górach

– 2 nowe pasma górskie

– najczęściej odwiedzone pasmo górskie to Beskid Śląski około 25 razy

– 5 wypadów powyżej dnia w górach

– suma przewyższeń zrobiona na rowerze to dwa Mount Everesty, czyli ponad 14 tyś.

– najdłuższa wędrówka to około 50 km

– najdłuższa trasa rowerowa górska to 53 km jednego dnia

NAJWAŻNIEJSZE SĄ PRZEŻYCIA

Ciekawie prezentuje się to matematycznie, ale to nie najważniejsze. Bo najważniejsze są przeżycia i zdobyte doświadczenie. Wyciągnięcie nauki i wniosków z różnych sytuacji. I warto przy podsumowaniu o tym pamiętać. Z przeżyć, które godne są zapamiętania to:

– eksploracja nowych pasm górskich m.in. Beskidu Niskiego

– odwiedzenie najcichszego miejsca jakim są Sulowskie Wierchy

– zobaczenie wilka w Beskidzie Niskim

– nazbieranie w jednym miejscu największej ilości grzybów w swoim życiu

– przeżycie największej burzy i gradobicia pod Halą Rysianką

– pierwszy bikepacking na Suchej Górze z noclegiem w dzikiej chatce

– pierwsza jazda rowerem elektrycznym w górach we współpracy z Rowerowymi Beskidami ze Szczyrku

– największa ilość wypadów w góry powyżej dwóch dni

– kończenie kursu przewodnika beskidzkiego

– poprowadzenie pierwszej w życiu prelekcji o górach

– wzięcie udziału jako autor bloga w Festiwalu Filmów Górskich w Zakopanem

– poznanie blogerów górskich i przynależność do Blogórsfery

– zapisanie się do Klubu Wysokogórskiego

– udane trzy współprace z Magazynem Góry, Wydawnictwem Stapis oraz firmą Power of Canvas

– opublikowanie dwóch artykułów na łamach Magazynu Góry o Babiej Górze i Krywaniu

– zrobienie kroku do przodu w fotografii i jeździe na rowerze

– najbardziej hardkorowa gleba skończona wieloma obrażeniami, połamanym kaskiem i pobytem w szpitalu

– przejechanie wielu czerwonych tras rowerowych

– poznanie fantastycznych ludzi z kursu oraz na instagramie

WARTO ROBIĆ SWOJE

I można by tak wymieniać bez końca różne sytuacje, wspominać wydarzenia, najśmieszniejsze, najciekawsze czy najdramatyczniejsze. Z porażek i upadków może nie jestem dumna, bo ograniczyły mnie wiele razy, ale uczę się je akceptować i wyciągać wnioski. Dobre rzeczy powodują szczęście, pokazują, że mimo wielu zwątpień, ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy, należy bez względu na wszystko robić swoje, uśmiech wtedy smakuje lepiej. Bo bez względu na wszystko trzeba robić to, co sprawia radość. Czymkolwiek by to nie było i jakiego znaczenia dla innych by nie miało. Ważne, że ma dla ciebie, to się liczy.

PLANY, MARZENIA NA 2020 ROK

W tym nowym górskim roku chciałabym przede wszystkim skupić się więcej na eksploracji nowych, kolejnych górskich pasm. Może Karkonosze, Góry Stołowe, Tatry Niżne czy zdobycie najwyższej góry Słowenii? Działać w górach pod kątem dłuższych tras górskich, ale na rowerze. Przejechać Mały Szlak Beskidzki rowerem, organizować więcej bikepackingów. Aktywniej podziałać zimą w Tatrach, a latem więcej chodzić poza szlakiem. Uczyć się lepiej fotografować krajobraz, może wybrać się jesienią na warsztaty? Podjąć się pod koniec roku egzaminu na przewodnika beskidzkiego. Jest sporo planów, marzeń, większych czy mniejszych, skupionych wokół gór, ale i tworzenia bloga, który wciąż się rozwija, jest żywym, zmieniającym się organizmem. Co jeszcze wpadnie mi do głowy by tutaj się pojawiło? O tym już na bieżąco. Ale będzie ciekawie, tak sądzę. Spontaniczne wyjazdy jednak wychodzą mi najlepiej i przy tym pozostanę, by kurczowo nie trzymać się planów, a pozwolić sobie też na niespodziewane.

PODSUMOWUJĄC

Najważniejsze jednak są wspomnienia. To, z kim dzielimy górską podróż, kogo spotykamy, co przeżywamy wspólnie. Ważne są drobnostki, które nam umykają, małe gesty, małe rzeczy. Cieszyć powinien spacer w ukochanym miejscu jak i zorganizowana wyprawa w skalne góry. Warto być otwartym na każdy zachwyt i emocję. Dobrą czy złą, ale o każdą odpowiednio zadbać, a nie zostawić, porzucić. Przeżywajmy, działajmy, realizujmy siebie na każdej płaszczyźnie górskiej czy twórczej. Róbmy to, co najbardziej kochamy.

9 NAJBARDZIEJ INSPIRUJĄCYCH FOTOGRAFII ROKU

Poniżej przedstawiam subiektywnie najlepsze, najbardziej inspirujące fotografie roku 2019 wykonane w górach. Zapraszam do obejrzenia, może któreś z nich będzie nowym kierunkiem Twojej wyprawy?

Wieża widokowa w Stryszawie. Beskidzki Raj.

Wieczór w Beskidzie Żywieckim z widokiem na Prusów.

W drodze na Cyl na Hali Śmietanowej w Beskidzie Żywieckim.

Zachód słońca na Ochodzitej w Beskidzie Śląskim.

Tarnica w Bieszczadach przed burzą.

Sulowskie Skały. Súľovský hrad.

Wejście na Halę Kucałową w Beskidzie Żywieckim. Widok na Okrąglicę.

W drodze na Halę Krupową w Beskidzie Żywieckim.

Ostatni widok tego dnia w Tatrach tuż przed nadejściem chmury. Podejście na Bystrą Ławkę, widok na Szatana i Capi Staw.