Newsletter

Zapisując się na mój newsletter szybciej dowiesz się o nowych artykułach na stronie oraz będziesz otrzymywać ode mnie ciekawe i przydatne dla Ciebie treści o tematyce górskiej.

Po zapisaniu się, otrzymasz ode mnie plik do pobrania. Jest nim gotowa lista, co spakować do plecaka idąc w góry latem i zimą na jeden dzień.

09 grudnia, 2019
Kategoria:

Jedyna taka grań skalna w Beskidach. Żurawnica w Beskidzie Małym.

Są takie szczyty, dość niepozorne, niewielkie, mało znane, ale przeciekawe. Rzadko się o nich mówi, bywają tam zazwyczaj tylko koneserzy, którzy cenią też to, co niewysokie, ale wyjątkowe. Warto więc wybrać się na Żurawnicę (727m n.p.m.) w Beskidzie Małym i zobaczyć piękną, skalną grań Kozich Skał, która ciągnie się przez pół kilometra przez grzbiet góry. Co ciekawe, skały tworzą jakby skalny mur, z którego widać kolejne szczyty Beskidu Małego. Niektóre ze skał robią piorunujące wrażenie, przypominają skalne wieże i inne formacje, które rzadko w Beskidach spotkać.

Wędrówkę rozpoczynamy mroźnego, listopadowego poranka. Co prawda są to końcowe dni miesiąca, ale pogoda zapowiada się wymarzona. I właśnie taka była. Nieziemsko ciepła. Ruszamy z Krzeszowa zielonym szlakiem asfaltową drogą w stronę przysiółków. Już po kilkunastu minutach rozciera się widok na Leskowiec i odległe szczyty Beskidu Śląskiego. Po około dwudziestu minutach docieramy do leśnej drogi, która przez moment prowadzi zboczem, a następnie wchodzimy do lasu i wędrujemy aż do momentu dotarcia na polanę, z której widać m.in. Pasmo Policy. Z widokowej polanki jeszcze tylko kilkanaście minut marszu lasem, chwilowe strome podejście i docieramy na szczyt Żurawnicy. Już wcześniej zauważyć można, gdzie prowadzi dołem szlak, ogromne wychodnie skalne piętrzące się nad głowami. Dla tych, którzy wcześniej o tym miejscu nie czytali, będzie to miłe zaskoczenie, a jeszcze milsze, gdy okazuje się, że skalna grać ciągnąć się tak będzie przez pół kilometra! Jeśli już są jakieś charakterystyczne punkty, zawsze wiążą się z nimi jakieś miejscowe legendy. W tym przypadku z Kozimi Skałami, które nazwę zawdzięczają zamkowi, którego są pozostałością, który został zniszczony przez walkę toczoną między dwoma diabłami.

Źródło: www.mapa-turystyczna.pl

Ze szczytu Żurawnicy kierujemy się głównie zielonym oznaczeniem na Przełęcz Carchel (632m n.p.m.) i w stronę Liptowskiej Góry. Schodzimy jednak ze szlaku, by odcinek wzdłuż skalnych ścian przejść dołem, nie górą, jak wytyczono szlak. I tak też przedzieramy się przez skalne odcinki, chłoniemy każdy odcinek tego cudownego przejścia po drodze oglądając rośliny, które rzadko w Beskidach można spotkać, nadzwyczajne odmiany paproci i zwisające konary drzew ze skał, które mamy nad głowami. Gdy Kozie Skały się kończą wchodzimy na szlak, tracimy nieco wysokości i dochodzimy szeroką, pełną liści drogą na przełęcz z urokliwą, niewielką kapliczką. Tam kolejne widokowe polany, kilka sezonowych chatek, a my kierujemy się pod Gołuszkową Górę  (715m n.p.m.), gdzie prowadzi kolejna, szeroka droga. Żadnych konkretnych podejść, bardzo spacerowo.

Na Gołuszkową nie prowadzi znakowany szlak, ale jest droga, więc można się wybrać, zajmie to dosłownie kilka, góra kilkanaście minut. My natomiast obchodzimy górę, mijamy kolejną polanę z widokiem w stronę Pasma Policy, widać Babią Górę, Romankę. Szlak prowadzi drogą dojazdową do domów przez jakiś czas, a następnie odbija na polanę i tam schodzimy ze szlaku kierując się szlakiem rowerowym w stronę Lipskiej Góry (625m n.p.m.). Kierujemy się w stronę Kocurowej Góry (in. Jasień 540m n.p.m.) zahaczając o kolejny przysiółek Żmijowa, a tam zgodnie z mapą odbijamy asfaltem w górę, gdzie za kilka minut pojawia się oznaczenie do kaplicy. Następnie leśną ścieżką kawałek idzie się do murowanej kaplicy Konfederatów Barskich z XVIII w., która co prawda na szczycie nie jest, a na zboczach. Tam już wycieczka powoli dobiega końca i schodzimy kolejną z rzędu drogą pełną liści w dół i docieramy pod Zamek Suski w Suchej Beskidzkiej.

Jako, że się szkolimy na przywszłych przewodników beskidzkich, kilka lokalnych „atrakcji” też trzeba zobaczyć, więc trochę się szwendamy po ogrodzie zamkowym, placu, idziemy na rynek zobaczyć Karczmę Rzym, gdzie Pan Twardowski według legendy miał spotkać się z Mefistofelesem. Dla miłośników architektury warta zobaczenia jest właśnie ta stara karczma i kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny zbudowany w stylu neogotyckim.

A na zakończenie dnia, już w drodze do domu szybki rzut do Beskidzkiego Raju, gdzie znajduje się wieża widokowa (płatna 2zł) w Beskidzie Żywieckim i bajkowy zachód słońca. Warto się tam wybrać ze względu na szeroką panoramę na wiele pasm, jak Beskid Mały, Śląski, Gorce, czy Beskid Mały i Makowski z najważniejszymi szczytami.

W Beskidzie Małym często można spotkać wychodnie skalne, ale takiej grani skalnej nie ma w Beskidach nigdzie. Niepozorny szczyt, o którym rzadko ktokolwiek wie, chowający w sobie niezwykłe masywny kamienne. Zdecydowanie, gdy chce się zrobić niedługą, a treściwą trasę to Pasmo Żurawnicy będzie dobrym wyborem. Piękne, widokowe polany, puste szlaki i charakter bardzo spacerowy. Ktoś kto powiedział, że Beskid Mały jest wspaniały miał rację. Jest wspaniały.