Listopad 06, 2019

Samotność na szlaku. Cyl Hali Śmietanowej, Polica i Hala Krupowa w jesiennym Beskidzie Żywieckim.

Hala Krupowa, Cyl Hali Śmietanowej i Polica to kolejna trasa, która na zrobienie czekała dobre kilka lat. Za każdym razem zbliżałam się do jej realizacji i coś mnie od niej odciągało. Zastanawiałam się czasem czy faktycznie tak dobrze znam Beskid Żywiecki. Lipowska, Abrahamów, Rycerzowa czy Babia Góra. Ale przecież to nie dość, że zaraz po Tatrach drugie największe pasmo Polski to dodatkowo ciągnie się jeszcze za Przełęcz Krowiarki… a tam, nigdy mnie jeszcze nie było. Szukając na mapie trasy na ten jesienny wypad szybko podjęta została decyzja, że ruszamy w to, co jeszcze nieodkryte, niepoznane. I to w sam środek tygodnia!

Źródło: www.mapa-turystyczna.pl

Szlak rozpoczyna się na Przełęczy Krowiarki niedaleko wsi Zawoja, skąd rusza również szlak na Babią Górę. Nie powiem, Królowa kusiła… Zachmurzona, dziś nie w humorze, senna, leniwa… Ale decydujemy się ostatecznie trzymać planów i nie dać się pokusom Kapryśnicy. Samochód zostawiamy na parkingu poniżej, gdzie poza sezonem na parking nie zapłacicie (my nie płaciliśmy), nie wiem, jak sprawy się mają na tym na przełęczy. Kierujemy się czerwonym szlakiem (kolejny odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego) i po kilku schodkach pniemy się w górę i totalnie znikamy w lesie. Pierwsze kroki na szlaku, a las wygląda jakby ktoś przed momentem dotknął go magiczną różdżką i zaczarował. Mieni się promieniami słońca, unosi w powietrzu zapach wilgoci, suchych, zmarzniętych liści, które miło szumią pod stopami.

Kierujemy się na Syhlec (1143m n.p.m.), pierwszy szczyt tego dnia w paśmie Polic (którym będziemy wędrować aż do Hali Krupowej). Od strony Krowiarek zdobywa się go dużo łatwiej, nachylenie jest jeszcze znośne. Na szczycie charakterystyczny kopczyk i zejście bardzo stromym zboczem, pełnym kamieni i cienkiej warstwy śniegu. Brak śladów. Jesteśmy pierwszymi turystami tego dnia, a może i od kilku dni, który wkroczyli do tej magicznej krainy.

Warto pamiętać, że teren parku narodowego Babiogórskiego sięga i tutaj, dlatego należy trzymać się wyznaczonego szlaku. Jego granice sięgają pozaszlakowej Polany Brożki i aż pod szczyt Brożki, gdzie park się kończy. Po zejściu z góry Syhlec szlak zmienia charakter i staje się szeroką, drogą leśną, która zaprowadzi nas delikatnym, miłym podejściem w okolice szczytu Brożki (1236m n.p.m.), a stamtąd już podejściem po kamieniach i ostatniej większej szarpaninie szlak wyprowadza nas na Cyl Hali Śmietanowej (1298m n.p.m.), który jest szczytem Zwornikowym, czyli takim, który łączy charakterystyczne punkty jak szczyty czy grzbiety, a w tym wypadku jeden grzbiet w stronę Kiczorki, a drugi w stronę Mosornego Gronia (gdzie znajdują się trasy rowerowe Enduro Trails czy wyciąg narciarski z kolejką). Szczyt jest zalesiony, ale zaraz nieopodal niego znajduje się Hala Śmietanowa z widokiem na Babią Górę czy inne szczyty Beskidu Żywieckiego.

Na Cylu zarządzamy chwilowy postój na uzupełnienie zapasów. Słońce zagrało nam cudowny spektakl tuż po drodze, a tu próbuje znów przedzierać się przez dziko splątane gałęzie drzew. Moim marzeniem było sfotografował tak piękny prześwit, bo podziwiać miałam okazję już kilka razy, ale to, co działo się poniżej szczytu na szlaku było magią w najczystszej postaci.

Wędrujemy więc dalej czerwonym szlakiem w stronę Policy (1369m n.p.m.), przedzieramy się przez gęsty, dość schorowany las, wydający się na bardzo, ale to bardzo dziki. Sporo rozrzuconych w lesie kamieni, mijanych bagien, skalnych skotni. Mijana tablica wskazuje, że wchodzimy na teren Rezerwatu Na Policy. Charakter szlaku całkowicie odbiega od tego, którym wędrowaliśmy ponad godzinę temu. Jest w nim więcej mroku i wydaje się, jakby za moment ścieżkę miał zagrodzić ogromny niedźwiedź lub gorzej- czarownica, która zabierze nas do swojej chatki na kurzej stopce.

Ostatnie podejście na Policę jest dużo lżejsze niż na Syhlec, ale las jest rzadszy, zniszczony. Docieramy na szczyt w około 30 minut od Hali Śmietanowej. W 1969r. 2 kwietnia na Policy rozbił się samolot pasażerski LOT, gdzie wszyscy pasażerowie i załoga zginęli, łącznie 53 osoby. Przyczyną katastrofy był najprawdopodobniej błąd nawigacji. Pamięć ofiar uczczono postawionym pomnikiem w kształcie skrzydła samolotu oraz krzyżem, który stoi kawałek dalej tuż obok szlaku. Co ciekawe, krzyż ten jest symbolem uczczenia oddziału partyzanckiego działającego w rejonie pasma Polic.

Kierujemy się dalej już w stronę Hali Krupowej. Schodzimy z Policy w szybkim tempie i docieramy do szlakowskazu na Złotej Grapie (1241m n.p.m.p), który wskazuje 15 minut do schroniska na Hali Krupowej, a wcześniej na Halę  Kucałową i Kucałową Przełęcz. Przejście jest już stosunkowo spacerowe, idzie się przyjemną, wąską drogą leśną i za moment wkracza na obszar Hali Kucałowej, która zajmuje spory teren. Dalej już nieco schodzimy i docieramy na Przełęcz, gdzie łączy się kilka szlaków m.in. dojściowy szlak czarny do schroniska na Halę Krupową, czarny z Sidziny czy biegnący dalej czerwony w stronę Okrąglicy, którą pięknie stąd widać i aż do Bystrej Podhalańskiej. Kierujemy się w stronę schroniska na Hali Krupowej.

W schronisku cisza i spokój. Spotykamy pod nim jedną osobę, pierwszą tego dnia. W schronisku niezbyt się ogrzaliśmy, temperatura pozostawia wiele do życzenia, ale jest przytulnie. Słychać jak trzaska palone drzewo, a w powietrzu unosi się jego zapach. W kuchni grzątająca się gospodyni. Cisza i spokój. Środek tygodnia. A my w górach. Na szlaku. Sami. Czego można chcieć więcej?

Po odpoczynku w schronisku ruszamy w drogę powrotną tym samym szlakiem. Zależało mi, by móc zobaczyć Babią Górę, która, jak miałam nadzieję, odsłoni swoje pochmurne szaty i się nam ukaże. Mieliśmy szczęście, bo w w drodze powrotnej na Hali Śmietanowej mieliśmy przyjemność trochę na nią popatrzeć.

Idąc już w stroną Przełęczy krowiarki trafiliśmy jedynie na swoje własne ślady pozostawione kilka godzin wcześniej. Żadnych łap dzikiej zwierzyny, prócz tych, które towarzyszyły nam do Hali Śmietanowej, żadnych ludzkich odcisków. Czuliśmy się tak bardzo sami i tak bardzo szczęśliwi, że tego dnia, całe pasmo, cały ten zaczarowany las, całe góry mieśmy wyłącznie dla siebie. To był totalny reset. Wędrówka, która ze względu na doznania, zapadnie mi w pamięci na długo. I zawsze będzie się kojarzyć z miejscem pełnym ciszy. Której tak uporczywie szukam, i którą kolekcjonuję.