Czerwiec 17, 2019

Topowy Beskid Śląski- Klimczok i Szyndzielnia oraz jaskinia w Trzech Kopcach (opis dojścia).

Beskid Śląski od pozostałych wyróżnia dość skalisty charakter. Wiele wychodni skalnych, jaskiń i kamienistych ścieżek. Przy tym wycięte lasy na wierzchołkach, które obecnie przyciągają miłośników rozległych panoram i wschodów słońca. Są takie miejsca, które są najchętniej odwiedzane i jest to zdecydowanie rejon gór w pobliżu Bielska-Białej. Klimczok, Szyndzielnia z koleją linową, Kozia Góra czy Błatnia. Na blogu znajdziecie zimową wersję oraz nieco inną trasę na Błatnią, pod Klimczok oraz Szyndzielnię, dziś natomiast przedstawię wam rekreacyjną, przyjemną trasę przez Kozią Górę na Klimczok oraz Szyndzielnię oraz opowiem trochę o beskidzkich jaskiniach.

Zielony szlak prowadzący starym torem saneczkowym.
Podejście pod schronisko na Stefance.
Widok w stronę Klimczoka.
Spacer drogą zajmuje około godziny.
Podejście do schroniska.

Szlak rozpoczynamy pod Kozią Górą i wędrujemy starym torem saneczkowym w stronę szczytu Koziej (683 m n.p.m.). Szlak zielony biegnie, jak wspomniałam, starym torem saneczkowym zamkniętym w latach ’90. Depczemy więc wąskim kawałkiem asfaltu przez około czterdzieści minut wdrapując się na ostatnie dziesięć minut po dość sypkim podejściu. Docieramy na niewielki szczyt Koziej Góry, mijamy schronisko Stefanka i wędrujemy kawałkiem szlaku niebieskiego, a następnie żółtego w stronę Przełęczy Kołowrót (775 m n.p.m.). Wędrówka przebiega urokliwym lasem liściastym, podejście jest dość łagodne. Do Przełęczy Kołowrót docieramy dość szybko, bo po niecałej godzinie. Stamtąd kierujemy się na trawersujący zbocze Szyndzielni szlak zielony prowadzący na Siodło pod Klimczokiem (1042 m n.p.m.). To praktycznie prosta leśna droga, która na ostatnim odcinku zamienia się w leśny, dość stromy szlak. Wcześniej po drodze mijamy źródło Białej, gdzie można bez problemu uzupełnić zapas wody. Fragment ten jest dość męczący, ale stosunkowo krótki, bo po niespełna dziesięciu minutach lądujemy pod Klimczokiem. Tam kierujemy się w stronę schroniska na Klimczoku (1052 m n.p.m.), gdzie robimy postój.

Spod schroniska kierujemy się szlakiem niebiesko-zielonym na siodło, a następnie czarnym niezalesionym zboczem na szczyt Klimczoka (1117 m n.p.m.).

Schronisko na Klimczoku, które w gruncie rzeczy na Klimczoku nie jest…

Widok ze szczytu rozciąga się na Skrzyczne, Beskid Żywiecki- Babią Górę, Romankę oraz Rysiankę i Lipowską z charakterystyczną Przełęczą Pawlusią. Turystów przybywa, a my nie tracąc czasu wędrujemy lasem szlakiem żółtym w stronę Trzech Kopców, gdzie będziemy szukać jaskini w Trzech Kopcach.

Kilka podejść po odsłoniętym terenie (jeszcze nie tak dawno cały teren był zalesiony), mijamy ruiny starego schroniska na Trzech Kopcach. Z tego miejsca schodzimy ze szlaku i kierujemy się od ruin ledwo widoczną ścieżką, która po chwili odbija stromo w dół. I tym sposobem tracimy wysokość, by na dole na pierwszym rozwidleniu odbić w prawo na kolejną drogę, podejść kawałek i za moment ponownie odbić w lewo na ścieżkę wśród młodych drzew- ścieżka jest zauważalna. Kierujemy się nią do samej jaskini, która została otoczona barierkami.

Wejście do jaskini. Dziura wydaje się dość wąska, na dół prowadzi kilka stopni do pokonania w pionie, więc umiejętności wspinaczki mile widziane.

Jaskinia w Trzech Kopcach ma długość 1250m i liczy sobie głębokość 28m. Została odkryta w 1946r. Utrzymuje się w niej temperatura 6-7 stopni Celsjusza. Co ciekawe, jest trzecią jaskinią co do długości w całych polskich Karpatach fliszowych! Ma charakter rozbudowanej sieci korytarzy, sal i labiryntów. Łatwo się w niej zgubić. Z racji tego, że wypad był kursowy mieliśmy wejście do jaskini z przewodnikiem. Co prawda nie wchodzę do tego typu miejsc z racji lęku, ale ekipa weszła i eksplorowała jaskinię przez półtorej godziny. Wyobraźcie sobie, półtorej godziny pod ziemią, w sieci ciasnych skalnych korytarzy, skał, wspinaczka, błoto i pająki… Do eksploracji jaskini potrzebna jest dobra latarka czołowa, ubranie do zbrudzenia, przede wszystkim ciepłe oraz kask coby nie uderzyć się w głowę. Istnieje możliwość wykupienia sobie wycieczki z przewodnikiem, który zabierze nas i oprowadzi po jaskini. Z relacji wiem, że było warto, ale w moim przypadku… może kiedyś.

Po wyjściu z jaskini wracamy na szlak żółty i wracamy do rozwidlenia w okolice Klimczoka i Szyndzielni. Powoli rozpoczynamy schodzenie, więc żeby nie było monotematycznie wracamy czarnym szlakiem dość przyjemną, leśną drogą.

Ściany schroniska Szyndzielnia.

Biegnie lekko w dół aż do odbicia nad Szyndzielnią, gdzie kolor szlaku zmienia się na żółto-czerwony i leci dalej na szczyt Szyndzielni (1028m n.p.m.) i pod schronisko Szyndzielnia (1002m n.p.m.). O dziwo pod schroniskiem tłumów nie było, a i kolejka była stosunkowo opustoszała. Kierujemy się już w stronę Koziej, gdzie idziemy już do końca żółtym szlakiem przez Kołowrót na błonia pod Kozią. Ścieżka jest przyjemna, momentami kamienista, ale schodzenie tym razem jest bardzo przyjemne, bo pełne dyskusji.

Klimczok i Szyndzielnia to okupowane miejsca przez turystów w tej części Beskidu Śląskiego, ale chcąc nie chcąc są urokliwe i nie dziwię się, że tak wiele osób wybiera się w ten rejon pasma. Blisko miasta, więc jest to na pewno ciekawy pomysł na spędzenie dnia w górach, a przy okazji widoki jakie oferuje nam Klimczok czy skaliste ścieżki na Trzech Kopcach są zdecydowanie warte spędzenia tam choć jednego dnia na szlaku. A przy okazji dla zainteresowanych można zobaczyć lub zwiedzić konkretną jaskinię (co polecam zrobić z osobą doświadczoną, a najlepiej obytą w tym temacie).