Maj 22, 2019

3 najciekawsze krótkie trasy rowerowe enduro/MTB w Beskidzie Śląskim i Żywieckim.

Trochę okolicznych miejscówek zdążyłam odkryć przez ten czas, kiedy ruszyłam rowerem w górski teren. Jako, że mam takie szczęście mieszkać na granicy dwóch Beskidów- Śląskiego i Żywieckiego, przedstawiam Wam trzy najciekawsze krótkie trasy rowerowe enduro i MTB w tej części Beskidów.

BESKID ŚLĄSKI

Pętla spychaczówkami

Stopień trudności: łatwa, do pokonania dla każdego rowerzysty

Charakter: droga asfaltowa i droga szutrowa z drobnymi kamieniami

Czas: około 1,45h

Najspokojniejsza z opisanych tras biegnie drogami spychaczowymi (drogi pożarowe, zwózki drzewa). Trasę można rozpocząć… w sumie obojętne z której strony, choć ja osobiście zawsze zaczynam od tej, gdzie podjazd jest zdecydowanie mniej męczący. Docieracie pod hotel Zacisze w Ciscu i asfaltową drogą zielonym szlakiem jedziecie do samego końca, aż za szlaban. Na rozstaju dróg, wybieracie szlak zielony, który za moment odbija w prawo do góry i wtedy drogą pożarową już po kamienistej drodze nabieracie wysokości. Cały odcinek jest podjazdowy. Po drodze przetniecie czerwony szlak biegnący na Baranią Górę i dalej jedziecie drogą przed siebie. Gdzieś w połowie rozpocznie się zjazd w stronę Rozmusiej. Polecam zwracać uwagę na piękne widoki- Babia Góra, Pilsko, szczyty z grupy Romanki i Lipowskiego Wierchu, Prusów, wyglądają z tej perspektywy naprawdę pięknie. Na zjeździe uważajcie na luźne, niewielkie kamienie, które lubią wyskakiwać spod kół. Zjazd kończycie przejeżdżając przez Rozmusią, na której dzieści lat temu mieszkali jeszcze ludzie, gdzie wjeżdżacie na asfalt i docieracie na sam dół na ulicę Zieloną w Węgierskiej Górce.

I tak sobie jedziecie miłą drogą pod szczytem Glinnego.

„Czerwony”

Stopień trudności: bardzo trudna, tylko dla rowerzystów obytych w górskim terenie znających podstawowe techniki zjazdów rowerowych

Charakter: wąska ścieżka oznaczona czerwonym szlakiem turystycznym, głazy, mnóstwo luźnych kamieni, uskoki ze skał, sekcje korzeni

Czas: około 1,15-1,20h

Uwaga: na szlakach turystycznych należy poruszać się z podwójną ostrożnością, bo są to szlaki piesze, więc to turysta ma pierwszeństwo, to my mamy uważać na niego, a nie on na nas zjeżdżających na rowerze

„Czerwony” to fragment szlaku (Główny Szlak Beskidzki jako ciekawostka) biegnącego z Węgierskiej Górki na Baranią Górę. Polecam tutaj odcinek rozpoczynający się pod szczytem Glinnego. Na trasę dotrzemy jadąc spychaczówką od przysiółka pod Baranią lub jadąc od strony Rozmusiej, są to warianty, które opisałam powyżej. To opcje najwygodniejsze, podjazdowe w stu procentach i przede wszystkim urozmaicone, bo nie wyprowadzamy roweru trasą, którą będziemy za moment zjeżdżać. Z racji tego, że jest to szlak możemy dotrzeć na niego również od dołu, że tak to określę, a później zjechać. ale jest to wersja zwyczajnie nieciekawa moim zdaniem.

Jakość niezadowalająca. Na trasie jest odcinek, gdzie masa uschniętych liści zasłania drogę, a tym samym to, co pod nią jest. Już wam piszę- masę kamieni, ostrych kamieni, więc tutaj zdecydowanie polecam nieco zwolnić.

Zjazd jest długi, bardzo ciekawy i zróżnicowany. Na trasie znajdziemy strome zjazdy, sporo różnej wielkości kamieni, które są charakterystyczne dla tego szlaku, kilka sekcji korzeni, zakręty, a pod koniec fantastyczny, płynny zjazd sosnowym lasem. Ogólnie rzecz biorąc, świetna trasa, techniczna i zdecydowanie godna uwagi dla tych, którzy już trochę kilometrów wykręcili na różnych innych ścieżkach.

BESKID ŻYWIECKI

Abrahamów

Stopień trudności: średnio trudna, dla rowerzystów znających podstawowe wiadomości i umiejętności o technice zjazdów

Charakter: połowa trasy to podjazd asfaltem, ostatni odcinek po dość stromo osadzonych płytach betonowych, zjazd to głównie szeroka droga z kamieniami, na końcowym odcinku przyjemne flow oraz hopki

Czas: 1,50-2h

Uwaga: na szlakach turystycznych należy poruszać się z podwójną ostrożnością, bo są to szlaki piesze, więc to turysta ma pierwszeństwo, to my mamy uważać na niego, a nie on na nas zjeżdżających na rowerze

Jest to zdecydowanie trasa, którą wybieram dość często, jeśli chcę „na szybko” gdzieś się w terenie przejechać. Jest to dalszy ciąg, ale już w Beskidzie Żywieckim sąsiednim, czerwonego szlaku. Rozpoczynamy trasę z przysiółka na Ficońce lub wdrapujemy się na trasę od dołu i później nią zjeżdżamy. Przybliżę wam jednak wariant pierwszy, który jest podjazdowy od początku do końca.

Betonowe płyty prowadzące na Ficońkę.
Tak szeroką drogą, o zmieniającym się charakterze, docieramy na Bukowinę.

Na trasę dostajemy się z Górnej Cięciny drogą asfaltową, a następnie na Ficońkę, na którą prowadzą stromo ułożone betonowe płyty. Kolejno docieramy na Ficońkę, a za około pięć minut stajemy pod Abrahamowem, gdzie również znajdują się zabudowania zamieszkane cały rok przez ludzi. Wchodzimy na czerwony szlak od „głównej” drogi i pokonujemy trochę podjazdu szlakiem (droga jest często bardzo błotnista). Swoją drogą, warto zatrzymać się przed szczytem Abrahamowa na polanie, z której pięknie prezentuje się mroczny masyw Romanki, Rysianka i Lipowska. Następnie mijamy szczyt Abrahamowa i lecimy już na sam dół aż na Bukowinę w Cięcinie.

Trasa to głównie dość szeroka droga, sporo ostrych zakrętów, odcinki pełne luźnych kamieni, a ostatni etap to przemiły, gładki zjazd, gdzie zdecydowanie można puścić się w dół bez obaw, że za moment wpadnie nam pod koła jakiś kamień. Etap kończy się hopami na Bukowinie, gdzie można poskakać, albo pompować- co kto woli.

*Pamiętajcie, że obowiązkowo porządne kaski na głowę, mile widziane ochraniacze na kolana, jeśli cenicie swoje nogi, i sprawne ogólnie rowery z dobrymi hamulcami, najlepiej hydraulicznymi. Rowerowi wyjadacze wiedzą co i jak, a ci, którzy dopiero zaczynają, niech pamiętają o tych najważniejszych rzeczach. Choć i tak bardzo duży skrót.