Kwiecień 25, 2019

Pienińskie szwendanie cz.III- Orla, tfu… Sokola Perć i Sokolica.

Ostatni dzień spędzony w Pieninach był dość topowy. Trasa biegła przez wszystkim znaną Sokolicę (747m n.p.m.) i aż pod Trzy Korony (982m n.p.m.). Trasę tę miałam okazję przejść kilka lat temu i byłam nią osobiście zachwycona. Spodobał mi się jej charakter- wędrówka wąwozami, skalną granią w przepięknym lesie. Obiecałam sobie, że wrócę tam jeszcze kiedyś i przejdę ten szlak ponownie. Nie musiałam czekać zbyt długo, bo okazja trafiła się sama.


Zaplanowana trasa to pętla, która rozpoczyna się i kończy w Krościenku nad Dunajcem.

Szlak zielony rozpoczyna się na rynku w Krościenku i biegnie przez krótki czas drogą asfaltową do szlabanu. Stamtąd leci wzdłuż Dunajca malowniczą drogą szutrową. Miejsce bardzo miłe, w sam raz na przebieżkę rowerową czy popołudniowy spacer z rodziną. Przy szlakowskazie odbijamy po dziesięciu minutach w prawo i rozpoczynamy podejście lasem. Na szczyt Sokolicy jest zaledwie godzina. W Pieninach szybko nabiera się wysokości ze względu na wybitne szczyty, więc jest się w stanie zobaczyć więcej. Pieniny słyną też, co mi nie umknęło, ze schodków na szlakach. Podejścia są czasem strome, więc owe schodki mają pomóc turyście w sprawnym pokonywaniu zbocza. Ale nie ukrywam, na dłuższą metę daje to w kość.

Nabieramy szybko wysokości. Szlak biegnie leśną ścieżką, trawersuje momentami zbocze. Pomocne są barierki, na których można się z lenistwa czy braku siły podciągnąć i spierać. Po około czterdziestu minutach docieramy na Przełęcz Sosnów, dokładnie pod szczyt Sokolicy, stamtąd kierujemy się na wierzchołek- około dziesięciu, piętnastu minut. Ścieżka wiedzie łagodnym terenem, by przy budce zakupienia biletów (tak, na szczyt Sokolicy w sezonie letnim należy kupić bilet, bilet zakupiony pod Trzema Koronami upoważnia również do wejścia na Sokolicę), rozpocząć wędrówkę po skalnej ścieżce trawersującej kopułę szczytową Sokolicy. Trzeba postawić solidny krok, użyć przy większych głazach rąk. I tym oto sposobem meldujemy się na szczycie.

Reliktowa sosenka oraz Tatry.
W dole Dunajec.

Pogoda dopisuje, w oddali w chmurach majaczą jeszcze ośnieżone wierzchołki Tatr. Pięknie prezentuje się również Wysoka w Małych Pieninach zdobyta dwa dni wcześniej i Beskid Sądecki z pasmem Radziejowej za plecami. Widok reliktowej sosenki jest dość przykry. W 2018 roku helikopter zahaczył o nią i uległa trwałemu uszkodzeniu. Ma się nie najgorzej, stoi o własnych siłach, ale wyglądała lepiej. Miałam to szczęście, że zdążyłam zobaczyć ją i obfotografować kilka lat przed tym zdarzeniem.

Schodzimy z Sokolicy z powrotem na Przełęcz Sosnów i kierujemy się dalej niebieskim szlakiem w stronę Sokolej Perci- odcinka graniowego, ale o dziwo leśnego.

Widok na Tatry z Czertezika.
Szlak przez cały czas biegnie tego typu terenem. Podejście, zejście, skały i wijąca się między nimi ścieżka. Z lewej strony widok na Dunajec i Tatry.

Kilka podejść i docieramy do drewnianej drabinki i kilku skałek, które trzeba pokonać. Docieramy tym sposobem na Czertezik, jeden ze szczytów na Sokolej Perci. Znajduje się tam skała wraz z platformą widokową z podobnym widokiem jak z Sokolicy. Od tego momentu dochodzi również zielone oznaczenie i dalej szlak wiedzie pod granią skalną, by za moment znów wprowadzić nas na ścieżkę między skałami i drzewami tej leśnej grani. Na szlakowskazie na Burzanie idziemy niebieskim szlakiem na Bańków Gronik przez Białe Skały jeszcze kawałek percią. Po chwili szlak opada, już po dotarciu na Gronik, i biegnie leśną, szeroką, można rzec, że drogą między drzewami. Miejsce to przypomina park, a nie okolice gór. Za to też uwielbiam Pieniny, za tą wyjątkową inność.

Z dołu podejście pod Górę Zamkową.

Po dotarciu niebiesko-żółtym szlakiem na Polanę Wyrobek, pniemy się do góry, by za chwilę miło wędrować zboczami wąwozu na Górę Zamkową pod Zamek Pieniny. Pod koniec prowadzi tam kilka schodków. Dotarcie tam z polany zajęło około pół godziny spacerowym krokiem. Spod Zamku Pieniny, gdzie nad głowami malują się piękne skały i obok figura św. Kingi Pienińskiej. Z tego miejsca szlak kieruje się ponownie schodkami wybitymi w ziemi na Polanę Kosarzyska- jest to dość męczące podejście.

Polana Kosarzyska.

Z Polany Kosarzyska wędrujemy na Trzy Korony również lasem, trawersując momentami zbocze. Po dotarciu pod Trzy Korony robimy chwilę postoju. Na platformę na Trzy Korony nie wchodzimy ze względu na jej remont, dlatego nie tracąc czasu schodzimy niebieskim szlakiem.

Przełęcz Szopka. Widok na Tatry Wysokie.
Polana Wyrobek.
Beskid Sądecki. Widok na pasmo Radziejowej.

Z początku stromo opada, a dalej kieruje się na Przełęcz Szopka, co zajmuje bardzo niewiele czasu, piętnaście, dwadzieścia minut dla sprawnego turysty. Z Przełęczy Szopka, z której pięknie prezentują się Tatry, schodzimy żółtym szlakiem na Polanę Wyrobek, na której już tego dnia byliśmy i dalej przez Bańków Gronik bardzo miłą i malowniczą drogą aż do Krościenka mając przed sobą widok na przepiękne polany usłane zawilcami, a pod koniec widok na Beskid Sądecki. Zejście zajmuje godzinę.

Pieniny to miejsce, w którym bywałam za dziecka i jak widać, zostały mi te chęci powracania tam, ale już w bardziej górskim stylu. Oferują piękne panoramy, cudownie biegnące ścieżki i bajkowe lasy, którymi chciałoby się wędrować całe dnie. Dlatego szczególnie warto się tam wybrać dla ich inności. Szwendając się tam nie poczujecie, że jesteście w górach, a na magicznych drogach, polanach i wśród skał w jakiejś pięknej krainie.