Kwiecień 04, 2019

Jaki prowiant w góry? 5 sprawdzonych pomysłów na dobrą szamę.

Poyerbało z rana! Fot. Adam Haczek

Ludzie lubią smacznie zjeść będąc z dolinach, a co dopiero będąc na długiej wyrypie w górach, kiedy wzrasta nasze zapotrzebowanie na energię. W górach też chce się dobrze zjeść, więc przedstawiam Wam kilka sprawdzonych przeze mnie przepisów na dobry prowiant, który staram się ze sobą zabierać. Są to propozycje zbilansowane, zdrowe w zależności z jakich produktów je wykonamy. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Brałam w góry przeróżne rzeczy, ale te najlepiej się sprawdziły. Czułam się syta przez długi czas, uzupełniłam brakujące tłuszcze, węglowodany i pozostałe elementy i przy okazji zjadłam coś, co zwyczajnie lubię, co jest smaczne. Bo chyba wszystkim monotematyczne kanapki wychodzą już bokiem, że tak powiem…

Przygotowanie tych posiłków zajmie nam dosłownie chwilę, nie są wymagające, nie potrzeba do ich stworzenia nietypowych składników. Korzystajmy z tego, co mamy pod ręką i łączmy nasze ulubione smaki.

Bułka z jajkiem, majonezem i szczypiorkiem

To jest mój must have jeśli chodzi o wszelki suchy prowiant! Jajko dostarczy niezbędnych witamin i soli mineralnych, a sam szczypiorek to zieleninka pełna pierwiastków jak wapń, potas czy magnez, które przydadzą nam się na trasie, a dodatkowo ułatwia trawienie. Dla smaku dodaję majonezu, ale można zastąpić go musztardą, ketchupem czy czymś innym, albo zwykłą solą, chociaż z autopsji wiem, że bez żadnego sosu całość jest zbyt sucha (wszystko przez kruche i dość suche żółtko). Dla wersji bardziej fit zalecam bułkę ciemną z ziarnami, które mają wiele wartości odżywczych. Po takiej konkretnej dawce mikro, makroelementów i witamin nabierzemy energii i będziemy syci przez długi, długi czas.

Naleśniki z dżemem

Kto nie lubi naleśników? Nawet na zimno smakują wspaniale! Zwłaszcza, że pozwalają na niezwykłą inwencję twórczą. Na ostro, na słono, na słodko, tradycyjne z dżemem, z sercem, z owocami, w formie omleta z warzywami i szynką, kto co lubi. Osobiście wolę zabierać te, które przygotuję w miarę szybko, posmaruję ulubionym domowym dżemem, zwinę w rulony i spakuję do folii aluminiowej, która na jakiś czas pozwoli zachować im ciepło. Tradycyjne smakują najlepiej. No i nic mi z nich nie wypadnie, nie narobi się bałagan.

Naleśniki to czysta energia i cukry, więc jako deser po kilkunastu przebytych kilometrach będą jak znalazł. I każdy z chęcią się poczęstuje. Nie zajmują wiele miejsca w plecaku, zawsze staram się zrobić tyle, żeby zjeść wszystkie i nic nie znosić na dół. Może z początku ktoś to krytykować, że jak to naleśniki w góry, że przesada, ale po wypoceniu siódmych potów któż by pogardził pysznym naleśnikiem?

Sałatka warzywna lub owocowa

Temat rzeka. Przepisów na sałatki warzywne i owocowe jest multum. Polecam wyboru dokonać na podstawie tego co mamy w lodówce i koszyku. Ma być szybko, sprawnie, mało inwazyjnie tzn. ma zajmować małą przestrzeń plecaka i ma być łatwe do zjedzenia na szlaku- sałatki z rzadkimi sosami mogą się przypadkiem wylać i pobrudzić pozostałe rzeczy.

Zabierzmy owoce lub warzywa, które mamy w lodówce i wiemy, że je lubimy i chętnie zjemy, pokrójmy w kostkę, dodajmy soli, pieprzu, trochę oliwy z oliwek czy jogurtu naturalnego i spakujmy do małego pudełeczka, które szczelnie zamkniemy. Gwarantuję, że pochłoniecie ją od razu. W górach takie rzeczy smakują idealnie. O właściwościach owoców i warzyw nie muszę Wam wspominać, bo każdy wie, że są najzdrowsze na świecie i przy okazji pyszne.

Owsianka

Z owsianką jest bardzo podobnie jak z sałatką. Każdy robi ją według własnej receptury, z różnymi dodatkami, na mleku, na wodzie i zjada najczęściej na śniadanie. Dlaczego owsianka? To pełnowartościowy posiłek, zdrowy i można się naprawdę najeść.

Przykładowo, bardzo ciekawym rozwiązaniem jest owsianka zalana wrzątkiem, z miodem i suszonymi owocami. Trochę rodzynek, żurawiny, orzechów i gotowe. Oczywiście dodajemy dodatki jakie chcemy, świeże owoce jak jabłka i banany z cynamonem, owoce sezonowe jak maliny, czemu nie? Wszystko zależy od tego co mamy pod ręką i co chętniej zjemy! Zalecam owsiankę zalać wrzątkiem, a nie gotować na mleku, ponieważ w czasie dłuższej wycieczki w upalny dzień mleko może nam zwyczajnie skisnąć, choć plecak nieco izoluje, ale ja bym osobiście nie ryzykowała.

Babka/ keks z bakaliami

Upieczenie babki czy keksu to chwila roboty, bo samo ciasto jest podobne do tego naleśnikowego, ale z innymi proporcjami. Dodajemy trochę czekolady do babki, bakalii do keksu, pieczemy i kroimy na kawałki i pakujemy do folii aluminiowej. Polecam owinąć czymś jeszcze dodatkowo żeby nam się to nie pokruszyło w plecaku, ewentualnie spakowanie do pudełeczka jeśli komuś ono w plecaku nie przeszkadza.

Na szlaku wyciągamy kiedy nachodzi nas ochota na coś słodkiego, na coś do przegryzienia i uzupełnia brakujące cukry, tłuszcze i węglowodany. Dodatki w postaci orzechów zalecam podwójnie.

Grzyby czy bułka z kiełbasą?

A jakie są Wasze sprawdzone pomysły na szamę w góry?