Marzec 24, 2019

Jak to jest z tymi Beskidami? O tym, dlaczego nie warto lekceważyć KAŻDYCH gór.

Słowa o tym, że Beskidy to kapuściane góry utkwiły mi w pamięci na długi czas. Wyczułam w tym pogardę, niższość tych gór wobec innych, mniejszą atrakcyjność i lekceważenie. Bo jak w większości zalesione góry i pagórki mogą być bardziej atrakcyjne niż Tatry, Karkonosze czy inne szczyty? Jak mogą być niebezpieczne i co może być w nich niebezpiecznego?

Kogo nie urzekły Beskidy, ten nie potrafi dostrzegać piękna.

Owszem, nie każdego urzeka każda jedna gałązka, drzewo, ścieżka czy panorama ze szczytu lub sam zalesiony wierzchołek. Bo nie każdy ma w sobie estetę i zachwyca się wszystkimi dziełami natury. Bo jesteśmy różni. Za to uważam, że jednak jeśli nie poznało się danego pasma dokładnie, było się w nim tylko raz, to wydawanie na jego temat dogłębnych opinii jest w moim odbiorze fałszywe.

Beskidy potrafią być groźne.

Każde góry potrafią być groźne, a raczej są groźne, gdy nie sprzyjają w nich warunki pogodowe, gdy należy przygotować się odpowiednio do panującej pory roku, czy sami nieodpowiednio przygotujemy się do wyjścia w nie lub sami narazimy się na niebezpieczne sytuacje.

Utopić można się ponoć w wannie i udusić szklanką wody, więc góry mające nawet pięćset metrów mogą stać się w szczególnych warunkach bardzo groźne. Choćby zerowa widoczność podczas zamieci śnieżnej lub mgły, co doprowadzi do zgubienia szlaku, a zimą do wyziębienia. Gdybyśmy dorzucili do tego niskie temperatury, większość z nas zdaje sobie sprawę, że mogłoby skończyć się to źle.

Deszcz ogranicza widoczność, ale w przypadku gdy dojdzie do tego silny wiatr, po pierwsze nic nie widzimy, a kamienie, które mijamy stają się śliskie. Źle postawiony krok czy zwykły pech i już mamy skręconą kostkę czy złamaną nogę.

Wiatr halny potrafi być szczególnie niebezpieczny, więc odradza się wyjścia w jakiekolwiek góry. Dla tych co nie wiedzą, wiatr niszczy drzewa i łamie gałęzie, które mogą spaść nam na głowę przy „dobrych wiatrach”, a przy tych gorszych całe konary mogą nas przygnieść, gdy znajdziemy się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.

Beskidy mają też wierzchołki odsłonięte i hale. Przebywanie w otwartym terenie będziemy ściągać na siebie pioruny z racji bycia najwyższymi wystającymi punktami. Będąc w lesie, nawet na tych beskidzkich pagórkach, nie jesteśmy zupełnie bezpieczni. Poruszając się ściągamy pioruny za pomocą wytworzonej energii między nogami przy stawianym kroku i zwyczajnie przyciągamy lub scenariusz może być prostszy- piorun uderza w drzewo obok nas, a drzewo spada na nas.

Upalne lato w Beskidach może doprowadzić do przegrzania organizmu, gdy nie chronimy się przed słońcem w odpowiedni sposób. Co gorsza, od dłuższego przebywania w terenie narażonym na promienie słoneczne- Babia Góra czy szlak ze Skrzycznego na Malinowską Skałę, Baranią Górę i Magurki, możemy dostać udaru słonecznego, dlatego ważne jest by pić odpowiednią ilość płynów, a przede wszystkim nosić nakrycie głowy. Narażeni jesteśmy na oparzenia, więc zalecam, nawet w te najniższe góry, brać olejek z filtrem.

Perć Akademików w listopadzie tuż przed jej zamknięciem. Babia dała nam solidnie popalić…

Beskidy to także szlaki, gdzie napotkamy skały- Perć Akademików na Diablak czy czerwony szlak biegnący pod Romanką w Beskidzie Żywieckim, gdzie znajdziemy łańcuch i kawał skały. Umiejętność korzystania z łańcucha się przyda zwłaszcza na Perci Akademików. Odpowiednie trzymanie łańcucha, trzy punkty podparcia czy kultura na takim szlaku, poruszanie się.

Z pozoru łatwa ścieżka, zwykły spacer po lesie, a woda była wzburzona, strumyki obok wylały, a skały były bardzo mokre, więc łatwo można było skręcić kostkę czy wpaść w nurt potoku.

Na zakończenie…

Beskid Mały, Niski, Pieniny czy Beskid Żywiecki i pozostałe to góry, które są dużo niższe od Tatr. Mają zupełnie inny charakter, budowę, zresztą, nie ma co ich porównywać. Są całkiem różne. Ale pozostają pagórami wznoszącymi się ponad poziom morza. A tam „wyżej” warunki potrafią być różne. Czasem lepsze, czasem gorsze. Każde góry są kapryśne i na swój sposób mogą nam dać w kość. Tatry są skalnymi kolosami, gdzie jest ekspozycja, skały i granie i musimy uważać na coś innego, a Beskid Niski to niewysokie, zalesione góry, gdzie możemy z łatwością zgubić szlak. Czy to świadczy tym, że jedne góry są łatwiejsze od drugich? Nie, zupełnie nie, bo każde góry to po prostu wciąż góry niezależnie od wysokości. Spada w nich śnieg, są ujemne temperatury i burze. Owszem, niebezpieczeństwa są różne i należy zwracać na ich skalę i rodzaj uwagę, jednak nie polecam lekceważyć ŻADNEJ góry. Nawet tej, która jest w Beskidach. Wiem z autopsji, że nawet na szlaku z przełęczy, pół godziny od głównej drogi, może stać ci się krzywda czy jesienią na Babiej Górze, która pokaże pazury i okryje się pierzyną chmur i śniegu tak dobrze, że będzie ci ciężko dostrzec czubek własnego buta, a co dopiero szlak czy szczyt.

Dlatego pamiętaj, Beskidy czy nie Beskidy, to wciąż góry, w których zdany jesteś na siebie, na partnera jeśli jest i na warunki jakie cię z nich zaskoczą, więc przygotuj się odpowiednio, myśl, analizuj i podejmuj racjonalne decyzje niezależnie od tego czy jesteś na czterystu metrach nad poziomem morza czy na tysiącu trzysta.