Luty 24, 2019

O czym szeptały yosemickie ściany… „Opowieści z krainy Largo” Johna Longa.

Dolina Yosemite znana jest z majestatycznych, kolosalnych ścian, które poddawały się głównie w latach, kiedy do doliny przybyły szczury, łojanci, filozofowie, sportowcy i cały szereg różnych wyznawców. Ludzi wyznających prawdziwe życie, czasem i śmierć, wyznających pasję, ambicje, marzenia, szaleństwo. Dolina przyciągała wyznawców wspinaczki.

Nim zaczęłam czytać tę książkę bardzo intrygowała mnie owa Kraina Largo. Nie słyszałam nigdy by taka istniała. Po głębszym poznaniu opowieści i Johna Longa okazało się, że Largo to pseudonim samego autora. Long to wspinacz, dość popularny w czasach yosemickich i nie tylko zresztą, znany z jednodniowych przejść wielkich ścian takich jak El Capitan. Wydaje mi się, że Largo to postać autora w samej książce. Osoby, która uwielbia opowiadać barwne, przesycone szczerością i szczegółami historie.

Na całą książkę składa się wiele opowieści, opowiadań. Każde z nich jest dopracowane i opisane w szczegółach, których często sam autor mógłby nam oszczędzić. Choć z drugiej strony ceni się taką otwartość i bezpośredniość, dzięki czemu łatwiej uzyskać zaufanie czytelnika. Taki zabieg moim zdaniem był zamierzony. Long chciał byśmy uwierzyli we wszystko, o czym pisze. Należy się nagimnastykować aby dostrzec, że wiele z przytaczanych historii jest prawdziwych, a sami bohaterowie są osobami, które pojawiły się w życiu autora. Jeśli jednak spojrzymy na to z innej strony ten autobiograficzny charakter nieco ustępuje stworzonym wydarzeniom i postaciom, zabiegom ubarwienia i wypełnienia ich dodatkowymi wątkami.

Warto wspomnieć o lekkim piórze autora, który aplikuje nam humor w dużych ilościach na każdej jednej stronie. Przez książkę przebiega się dosłownie na jednym wdechu. Płynie się po niej dzięki swobodnym wypowiedziom, jakby słuchało się kogoś, kto ma wiele do powiedzenia przy wieczornym spotkaniu przy kominku i myślę, że nie ja jedyna miałam takie odczucie po przeczytaniu tej pozycji. Znajdziemy tam trochę historii o szczurach, o kulisach wydarzeń z filmu Na krawędzi, o gromadzie Ptaszka czy o ewolucji treningu, a nawet i o kobietach we wspinaczce.

Nie jest to typowa książka górska czy wspinaczkowa, ale jest w niej spora doza górskich mądrości, odpowiedzi na pytania, czego ludzie szukają w górach, po co ludzie się wspinają, co próbują udowodnić. Znajdziemy tam stosunek wspinaczy do życia, a nawet i do śmierci, do codziennego życia. Górska filozofia zawarta wśród humorystycznych anegdot rzuca się w oczy i dobrze, że jest. Czyni ją przez to jeszcze bardziej wartościową.

Najbardziej wpada w oko jednak to, że wspinacze to byli ludzie skromni, prości, często biedni. Którzy wnosili, jak sam autor przytacza, na szczyty ścian swoje marzenia, plany, ambicje i motywacje. Nie tylko wciągają worki z konserwami, ale i swoje problemy. Złamane serca, choroby, problemy rodzinne, kryzysy czy traumy. Dlatego właśnie cenię najbardziej tą szczerość. Wartościuje. Nadaje całości wymiar rzeczywisty. Bardzo ludzki. Bo często robi się ze wspinaczy nadludzi, ale czy oni nie byli także ludźmi takimi jak my? Czy nie toczyły ich smutki, rozterki, choroby czy różnego rodzaju problemy?

John Long znakomicie wprowadza czytającego w różne stany emocjonalne. Ale przede wszystkim ukazuje rzeczywistość taką, jaką jest. Nie próbuje udowadniać, że wspinaczka to bezpieczny sport, że wszyscy wspinacze to fantastyczni ludzie. Jest szczery. Szczery w swoich mądrych słowach i w tych bardzo wesołych. Dlatego „Opowieści z Krainy Largo” to cenna nauka życia i codzienności takiej, jaką jest.

Książka ma formę opowiadań, które autor pisał autobiograficznie, a niektóre z nutą wyobraźni, wymyślonych bohaterów i wątków.

Książkę dostaniecie na stronie wydawnictwa Stapis: https://stapis.com.pl/?product=opowiesci-z-krainy-largo-john-long