Styczeń 20, 2019

Górskie mity.

Wędrując po górach dłuższy czas można dostrzec, że po sprawdzeniu na sobie pewnych rzeczy, dowiedzeniu się z autentycznych źródeł o zachowaniach i nie tylko, okazuje się, że wiele razy spotykamy się z górskimi mitami. Biorą się one z niewiedzy, z braku doświadczenia oraz z, nazwijmy to sobie, wiejskich pogadanek. Czego dotyczą górskie mity? Poniżej kilka tematów, które warto poruszyć i wyleczyć z niewiedzy tych, którzy w mity wierzą.

W GÓRACH KAŻDY CHODZI JAK CHCE.

Fot. Adam H.

Nie. Zdecydowanie nie każdy chodzi jak chce. Istnieje zasada, która mówi, że obowiązuje ruch prawostronny, choćby w TPNie. Wędrówka w razie tłumu jest sprawniejsza, nikt się nie przepycha, nie ma tracenia czasu na rozmyślanie, z której strony się wyminąć.

Kolejna niepisana zasada jest taka, że pierwszeństwo mają schodzący z góry, a my, chcąc wejść wyżej powinniśmy ustąpić i chwilę poczekać. Chyba, że ktoś nas puści- to już jego sprawa. Zasada ta działa całkiem podobnie jak na nizinach- najpierw ludzie opuszczają salę, autobus czy metro, a następni wsiadają. Coś na zasadzie wymiany.

Gdy trafimy na szlak, gdzie znajdują się łańcuchy obowiązuje kolejna zasada: jedna osoba trzyma łańcuch. Reszta czeka. Oczywiście jako pierwsi powinni zejść turyści z góry. Dużo ludzi żyje w niewiedzy, szarpie łańcuchem osobie, która go używa nie wiedząc, że może sprawę pogorszyć- napiąć łańcuch i przybić rękę, szarpnąć, łańcuch gwałtownie się napnie i osoba odpadnie. Nie popędzajmy osoby przed nami, przecież każdy ma swoje tempo. Nie pchajmy tej osoby na siłę do góry, gdy panicznie się boi. Góry to nie przymus, a przekraczanie cudzych granic lęku lub nakłaniając do tego popełniamy ogromny błąd przyczyniając się do ewentualnego wypadku. Oczywiście łańcuchy stanowią pomoc, warto ich używać, ale czasem warto skorzystać też ze skał obok, które będą czasami łatwiejszym i ciekawszym wariantem wejścia, do czego oczywiście nie namawiam.

BURZA- PANIE BOŻE, JEST TU JAKIEŚ DRZEWO?

Podczas burzy nie wolno szukać schronienia pod drzewami. Wiele osób w przypływie strachu szuka dachu nad głową. A w lesie jest nim drzewo. To naturalny odruch. Ale kiedy w drzewo, pod którym trzęsiesz ze strachu portkami uderzy piorun, spadnie ci na głowę. A tego byśmy nie chcieli. Podczas burzy, będąc w lesie, powinniśmy zrezygnować z ucieczki, robić tylko niewielkie kroki (tutaj chodzi o porażenie krokowe, które w razie porażenia będzie mniejsze, duże kroki lub bieg zwiększają natężenie prądu, które może przez nas przepłynąć). Wyłączmy telefon. Przykucnijmy z miejscu najbardziej dla nas bezpiecznym i przeczekajmy burzę. Kiedy znajdujemy się na odsłoniętej przestrzeni, znajdźmy bezpieczne miejsce (nie będzie nim najwyższy szczyt w okolicy czy grań), przykucnijmy i przeczekajmy. Należy oddalić się również od skał i łańcuchów, które przyciągają pioruny. Ale najlepiej będzie nie wybierać się w góry, gdy prognozowane są burze lub wybierać opcje najbezpieczniejsze i najlepiej wychodząc bardzo wcześnie rano (co zmniejsza szanse późniejszego powrotu, np. po południu, kiedy burze mają wystąpić).

NISKIE BUTY W GÓRY TO ZŁO.

Mitem jest, że nie powinno się chodzić w góry w niskich, tzw. podejściówkach. Mówi się, że but ma chronić kostkę. Dobrze. Ale słyszałam o przypadku, że ktoś złamał nogę w bucie narciarskim. To jak to jest w końcu z tymi butami? Co kto preferuje. Dobry but podejściowy nadaje się na wyjścia w Tatry, a tym bardziej w Beskidy czy inne tego typu pasma. Wręcz zaleca się, że na trasy kilkudniowe powinno zabierać się buty niskie ze względu na komfort. But wysoki, owszem, chroni nogę, jest stabilniejszy, natomiast po całodniowej wyrypie stopa jest dwa razy bardziej zmęczona.

NIE BOJĘ SIĘ LAWIN.

Temat lawin to temat rzeka. Zajmują się nim fachowcy. Natomiast mitem jest, że jak pójdziesz w góry, bo masz już jakieś zimowe doświadczenie, super sprzęt to jesteś niezniszczalny i nic ci się stać nie może. Turystyka zimowa to turystyka całkiem różna od letniej. Wszystkiego trzeba uczyć się od nowa. Należy umieć badać teren, przewidywać, znać zasady postępowania w razie zejścia lawiny i znać zasady poruszania się w terenie zagrożonym i doskonale operować sprzętem. To, że na Babiej Górze jest „lawinowa dwójka” nie znaczy, że lawina nie może zasypać ci głowy. Ostatnio słyszałam o przypadku uruchomienia lawiny przez narciarza w Małej Fatrze, który pod nią zginął, a była tylko „dwójka”. Tylko, albo aż. I tak jest właśnie z tymi lawinami. Dlatego warto minimalizować zagrożenie, wybierać inne cele, a ten konkretny przełożyć na inny termin, nie ignorować ostrzeżeń. A kiedy jest zakaz czy wysoki próg niebezpieczeństwa, nie kusić losu. Rozwaga to zimą największy atut wędrowania.

A PO CÓŻ CI TEN KASK?

Kask jest, albo modny, albo żenujący. Ale chodzisz w góry żeby wyglądać modnie i ciekawie? Kasku używamy podczas wspinaczki, żeby nie oberwać pierwszym lepszym kamieniem w głowę. Używamy go tam, gdzie jest ryzyko wystąpienia oberwania kamieni, czyli wszędzie tam, gdzie są skały. Czyli większość szlaków w Tatrach, a wszystkie w Wysokich. Kask ma ratować życie w razie upadku z niskiej wysokości (przy upadku z kilkudziesięciu metrów są znikome szanse na przeżycie, chociaż wiele ludzi doświadczyło cudu i przeżyło) czy obrywie skał (oczywiście tych mniejszych). Rysy, Kościelec, Świnica czy Sławkowski Szczyt- niektóre szczyty mniej trudne, inne bardziej kondycyjne, ale wszędzie sypią się kamienie. Kask ma służyć, a nie wyglądać. I to jest najważniejsza zasada. Dlatego dbajmy nie tylko o nasze stopy, ale również o głowy.

ŚNIEG W LECIE, POWAŻNY TY JESTEŚ?

Jak najbardziej poważny/poważna. W wyższych partiach gór latem spada śnieg. A nawet i pojawiają się ujemne temperatury! Nie tylko w Tatrach, ale i w Beskidach, co oczywiście bardzo rzadko się zdarza. Było mnóstwo wypadków i śmierci spowodowanych nieprzygotowaniem się na trudne warunki czy zaskoczeniem turystów przez nagłą zmianę pogody. Dlatego w plecaku każdego wędrowca powinna znaleźć się apteczka z podstawowym wyposażeniem oraz folią NRC, kurtka przeciwdeszczowa nawet, gdy prognozy zapowiadają gorący dzień, polar czy bluza. W Tatry warto wrzucić do plecaka grubszą kurtkę, gdy przewidywane prognozy są średnie. Będąc na Rysach wspinałam się w pięknej pogodzie w koszulce z krótkim rękawem, było bardzo ciepło, piękny i słoneczny dzień. Na szczycie po kilku minutach pojawiła się gęsta mgła, przenikliwy wiatr i… zaczął prószyć delikatnie śnieg, a raczej śnieżek.

Warunki w górach potrafią zmienić się diametralnie niezależnie od pory roku, a nawet i oszukują same prognozy i zaskakują turystów. Dlatego warto mieć w plecaku kilka ciepłych rzeczy w razie nagłego załamania niż później tego żałować.

LEPSZY SPRZĘT I UBIÓR RÓWNA SIĘ LEPSZY TURYSTA.

Ostatnim mitem wartym obalenia jest wiara w sprzęt i ubiór z górnej półki, które uczynią z nas lepszych turystów. To są rzeczy przeznaczone na konkretne warunki i góry. Warto z tego korzystać, ale nie warto wierzyć, że mając rewelacyjne buty wejdziemy na Elbrus nie mając żadnego doświadczenia, lub że puchowa kurtka dobrego producenta zagwarantuje nam zimowe wejście na Rysy. Sprzęt górski to tylko pomoc i udogodnienie, ale nie coś, co da nam gwarancję na wejście na szczyt. Sprzęt górski nie zastąpi nam siły naszych mięśni, przebytych kilometrów, przeżytych trudnych sytuacji- doświadczenia, nie zastąpi kondycji i przygotowania czy psychiki, która w górach odgrywa istotną rolę.


A jakie Ty znasz górskie mity?