Grudzień 02, 2018

Ponadczasowa literatura górska.

Literatura górska ewoluowała. Sposób pisania o aspektach górskich i samych górach, kąt patrzenia i forma bardzo się zmieniły. Przeczytałam kilka książek współczesnych ich autorów i dla porównania wygrzebałam książki dużo starsze, biografie i wszelkiego rodzaju relacje z wypraw w góry wysokie. Różnica dostrzegalna jest gołym okiem. Nie mówiąc o sposobie tworzenia zdań, relacjonowaniu i skupianiu uwagi czytelnika na odmiennych szczegółach, przykładowo priorytetach wyprawy, zmieniły się przede wszystkim motywy. I tu nie chodzi bynajmniej o to, że współczesna literatura górska gorsza jest od tej nieco starszej czy odwrotnie. Każda książka to wartość, jakaś skarbnica informacji. Jeśli zmieniły się motywy to i zmieniły się po części sprawy, o których się pisze i zwraca się na nie uwagę. Myślę, że z biegiem lat i zmianą czasów doszło do ewolucji. Czegoś przybyło, a czegoś ubyło.

„Tam, gdzie góry sięgają nieba” Adam Skoczylas

„Tam, gdzie góry sięgają nieba” to opowieść spod samych Himalajów. Opowieść przede wszystkim o ludziach, rdzennych mieszkańcach, tragarzach i ich rodzinach, o przyjaźni i życzliwości, a także o problemach, z którymi borykają się oni sami i wspinacze organizujący wyprawy w góry wysokie. Każda opowieść ma swój sens, wartość i przesłanie. Skąd wzięła się nazwa stolicy Kathmandu? Kim są ci prawdziwi szerpowie? Barwne historie spod stóp himalajskich szczytów, kiedy większość wspinaczy skupiała się na zdobywaniu najwyższych szczytów i ich celem były góry. A byli też i tacy, których równie mocno fascynowali ludzie, ich tradycje, kultura, wyznania i codzienne, bardzo trudne życie. Jeśli kogoś interesuje co szumiało w himalajskich dolinach parędziesiąt lat temu, jakie legendy opowiadano i jak wyglądało życie pod największymi górami świata, znajdziecie w tej książce każdą odpowiedź. Skoczylas w ciekawy sposób pisze o własnych doświadczeniach z podróży i wypraw, obserwacjach i spotkaniach z ludźmi spod wielkich gór.

„Dotknięcie pustki” Joe Simpson

Czy ktoś z górołazów nie zna filmu „Czekając na Joe”? Większość z nas zapewne go już kiedyś widziała. Film oparty został na autentycznych wydarzeniach opisanych w książce Joe Simpsona, który przeżył koszmar w Andach peruwiańskich schodząc samotnie po wypadku ze szczytu Siula Grande. Heroiczna walka o życie Joe, wręcz nadludzka, niewyobrażalnie ciężka. Niemożliwe stało się rzeczywistością. Simon i Joe wspinali się na szczyt we dwójkę. Wspinaczka była wymagająca, teren bardzo trudny. Szczyt został zdobyty, ale naznakowany tragedią. Joe doznał urazu nogi, a jego przyjaciel Simon pomagał w schodzeniu. Oboje dzielnie walczyli o każdy przebyty metr w ścianie. Joe ponownie odpadł. Wisieli tak przez jakiś czas, gdy Simon zrozpaczony postanowił odciąć linę, która nadal była naprężona będąc przekonanym o śmierci przyjaciela. Wówczas Joe wpada do szczeliny i rozpoczyna się jego walka o życie. O każdy metr. O każdy oddech.

Książka niezwykle szczegółowo opisana. Dreszcze przechodzą po całym ciele, gdy czyta się pojedyncze słowa i każde jedno zdanie. Niezwykle barwna w emocje, uczucia. Joe, który opisuje swoje przeżycia jest szczery. Szczery do bólu. Do łez. Mówią, że „Dotknięcie pustki” to klasyk nad klasykami. Ciężka opowieść, nawet bardzo ciężka, ale warta emocji i uwagi.

„Dwa razy Matterhorn” Anna Czerwińska i Krystyna Palmowska

Źródło: Tezeusz.pl

To dosyć krótka opowieść, a raczej streszczona relacja z dwukrotnego zdobywania Matterhornu latem i zimą polskich alpinistek. Autorki podzieliły książkę na dwie części. Część pierwsza to relacja z letniego zdobywania szczytu przez Annę Czerwińską i Krystynę Palmowską, a następnie zimowego przejścia tej samej ściany w 1978 roku (północna ściana Matterhornu) w zespole: Wanda Rutkiewicz, Anna Czerwińska, Irena Kęsa i Krystyna Palmowska. Polki zdobywają szczyt mierząc się z ogromnymi trudnościami technicznymi i warunkami pogodowymi. Pokonują skomplikowaną północną ścianę, ale niektóre w bardzo kiepskim stanie. Wydarzenie to zapisało się na kartach alpinizmu światowego i do dziś uważane za pionierskie i najpoważniejsze w historii.

„Wszystko o Wandzie Rutkiewicz. Wywiad rzeka” Barbara Rusowicz

Bardzo obszerny i szczegółowy wywiad z Wandą Rutkiewicz. Od czasów dzieciństwa, przez dorastanie, problemy rodzinne, plany i marzenia, poglądy, miłości życiowe, porażki, wzloty, Tatry, wspinaczkę po Himalaje. Szukając szczęścia, miłości, sensu w zdobywaniu gór. O tym wszystkim opowiada Wanda w „Wywiadzie rzeka”. Jak przysłowie mówi „temat rzeka”, takie właśnie było życie Wandy. Rzeką. Płynącą gdzieś, zawiłą, krętą, nieraz wezbraną i pędzącą, a czasem łagodną i powolną. Głęboką jak sama Wanda. A jej otchłanie do dziś niepoznane.

Wanda Rutkiewicz to znakomita polska alpinistka. Zdobywczyni wielu szczytów ośmiotysięcznych. Silna, wytrwała i zmotywowana kobieta mająca własne zdanie i walcząca o swoje ideały. Zaginęła podczas ataku szczytowego na Kanczendzongę w 1992r.

Wywiad moim zdaniem bardzo dobrze przeprowadzony jednakże bardzo kontrowersyjny moim zdaniem. Momentami zahacza o zbyt prywatne aspekty życia Wandzi, nieco przymuszana do odpowiedzi. Nie chciała o wielu rzeczach mówić. Pewnych rzeczy w książce znaleźć się nie powinno z szacunku do drugiego człowieka i wedle jego życzeń.

„Mój pionowy świat” Jerzy Kukuczka

Kto nie zna Jerzego Kukuczki, drugiego zdobywcy Korony Himalajów, czyli wszystkich czternastu ośmiotysięczników? Każdy słyszał o tym wspaniałym wspinaczu z Istebnej, który miał ogromną motywację, wolę walki i silną psychikę, by w tak piękny sposób zdobywać najwyższe szczyty Ziemi. „Mój pionowy świat” to przede wszystkim relacje z gór, które opisuje sam Jurek. Relacja z wejścia na Annapurnę, na Dhaulagiri czy K2. Na każdy jeden szczyt ośmiotysięczny. Opisuje to z charakterystyczną werwą, którą czuć, życzliwie opisuje swoich przyjaciół. Opisuje momenty bardzo trudne, chwile katastrofalnie ciężkie, gdy igrał ze śmiercią, a także radość z osiągania celów.

Bardzo obszerna książka obfita w ciekawe informacje o samym himalaiście, jego kącie patrzenia na góry, na jego relacje z ludźmi, przygotowania do wypraw. Wszystko spod pióra Jerzego, a więc najlepsza forma odczytu relacji, bo z pierwszej ręki.