Grudzień 28, 2018
Kategoria:

Górsko-rowerowe podsumowania 2018 roku. 14 najbardziej inspirujących fotografii roku.

Kolejny rok dobiega końca. Ale jak mówią: coś się kończy, a coś się zaczyna. I z tym pozytywnym nastawieniem wkraczam myślami i pomysłami w nowe i nieznane. Na nowe leśne ścieżki, ku szczytom, by poznać kolejne pasma, by eksplorować nieznane krainy i wciąć zdobywać, sięgać wyżej, poznawać, obserwować i doświadczać. Spełniać górskie cele, realizować projekty i wciąć działać. Działać jeszcze prężniej niż dotychczas. Rozwijać się.

Ten górski rok był rokiem bardzo dynamicznym i różnorodnym. Pojawiło się coś, co stało się moją pasją, co wcieliłam w życie i rozwinęłam na tyle, by wcielić to w blogowe działania. Jazda rowerem po górach to całkiem młode odkrycie, które z pewnością będzie ewoluować i rozwijać. Badać. Dlaczego? Lubię adrenalinę i zawsze lubiłam rower. Miłością darzę góry. A że istnieje coś takiego jak mtb, enduro lub all mountain to połączyłam dwie pasje w jedno. I zaczęłam poznawać góry na rowerze. Lokalne trasy i trasy już wymagające, a nawet i jedna za granicą. Jest to z jednej strony wymagające, ale z drugiej znów pozwalające na więcej. Wypychanie roweru ważącego kilkanaście kilo pod strome szczyty potrafi nieźle zmęczyć, ale wynagradza znów wspaniałym zjazdem na sam dół. I dzięki temu mogę więcej przebyć, w krótszym czasie, choć wymaga to więcej wysiłku. Świetna przygoda i frajda. Przebyte w ten sposób szlaki odkrywam całkiem na nowo, patrzę na nie pod innym kątem. Jakaś seria korzeni to przeszkoda, na której porządnie mną wytrzęsie, a strome zejście podnosi adrenalinę i jest to wyzwanie do pokonania na dwóch kołach. Odkrywanie mniejszych pasm na dwóch kołach to nowa przygoda, którą w tym roku rozpoczęłam i mam zamiar rozwinąć jeszcze bardziej.

W tym roku również przebyłam wiele nowych, bardzo dzikich i mało uczęszczanych szlaków. Poznałam to, co niedocenione i jeszcze wcześniej nieodkryte. Choćby Wielką Fatrę czy pasmo Magury Orawskiej, które udało się przejechać prawie w całości. Jako, że uwielbiam Słowację za ciszę i spokój, kulturę na szlakach, właśnie najczęściej w tamtejszych górach bywałam. W Tatrach słowackich pokonałam dwa fantastyczne szlaki na Jagnięcy Szczyt i Krywań, na którym spędziłam noc pod gołym niebem i miałam szczęście doznać astralnego przeżycia oraz zobaczyć zachód i wschód słońca. Odwiedziłam Tatry od strony dolin bardziej fotograficznie i udało się postawić z rodziną stopę na Gęsiej Szyi i w Wąwozie Kraków, który kusił już od dłuższego czasu. Wracałam również w swoje ukochane Beskidy, gdzie byłam na wypadzie pod namiotem na Rycerzowej, gdzie odbiłam sobie zaległy wschód słońca. W zimie na początku roku eksplorowałam Beskid Śląski, co sobie postanowiłam już jakiś czas temu. Wróciłam na stare, lubiane szlaki w Beskid Żywiecki żeby móc wyjść do natury choć na chwilę. Wróciłam w Małą Fatrę, a na zakończenie sezonu tuż przed operacją nogi, poszłam na Pilsko, które dało mi tak wiele niesamowitych doznań, że do dziś wspominam to z kręcącą się łzą w oku.

Jeśli chodzi o okołogórskie projekty to udało mi się zorganizować dwa konkursy. Jeden na ramach współpracy z firmą Vertiss oraz samodzielny. Współpracowałam z firmą odzieżową Brubeck, której odzież testowałam na szlakach. Podjęłam współpracę z wydawnictwem literatury górskiej Stapis oraz miałam okazję publikować na ramach Portalu Górskiego oraz portalu W górach jest wszystko co kocham na Facebooku. Udało mi się nawet zobaczyć niedźwiedzia w lesie w pobliżu swojej miejscowości. Zaczęłam kurs przewodnika beskidzkiego, a także podjęłam się operacji stawu skokowego- martwica chrzęstno-kostna i uzupełnienie ubytku w kości przeszczepem chrząstki.

Wbrew pozorom działo się wiele. Najwięcej tego nowego. Nowe pasma, nowe pasje, nowe odkrycia, nowe szlaki. Nowe. Większość była nowa. Dzięki temu mogłam poszerzyć swoje horyzonty, zdobyć doświadczenie i sprawdzić siebie w różnych położeniach. Zatem cel na ten rok został zrealizowany i jestem z tego zadowolona, a z niektórych rzeczy wręcz dumna. Chociaż nie udało mi się powspinać na Jurze czy przejechać rowerem Małego Szlaku Beskidzkiego ze względu na awarię roweru, to jednak co mi zaszkodzi te niezrealizowane pomysły przełożyć na nowy rok? Moje przeżycia i wspomnienia są dla mnie cenne. Moje wyrysowane w głowie trasy, zapamiętane panoramy. Wszystkie trudy, które pokonałam , zostają. Nie odchodzą. A z porażek staram się czerpać jak najwięcej nauki i korzyści. Pielęgnuję te wszystkie wspomnienia każdego dnia i powtarzam w głowie jak mantrę żeby nie zapomnieć. Bo każdy rok nauczył mnie czegoś innego. Czegoś nowego.

Rok 2018 w liczbach oraz górskie „naj”:

-ponad 650 km pokonanych na nogach i rowerze w górach

-około 102 dni spędzonych w górach

-bycie w Beskidach około 50 razy

-największy przebyty dystans to 100 km na wszystkich trasach w bike parkach

-najdłuższy przebyty dystans na rowerze to 32 km w Magurze Orawskiej pokonując prawie całe pasmo

-2 wyjścia na wschód i zachód słońca: Tatry i Beskid Żywiecki

-najdłuższy przebyty dystans pieszo to 25 km na pętli w Beskidzie Śląskim

-najczęściej odwiedzanym pasmem był Beskid Żywiecki

-najnowsze odkryte pasma, w których byłam po raz pierwszy to Magura Orawska i Wielka Fatra

-najczęściej określane kierunki wypraw to Słowacja

Plany i pomysły na 2019 rok:

Mówi się, że najlepszy jest spontan. I wiem, że pewnie niektórych rzeczy nie uda mi się zrealizować, na co poskłada się kilka czynników niezależnych. Ale warto mieć pomysły, jakieś drobne marzenia i cele, do których chce się dążyć. Na pewno chcę skończyć kurs przewodnika beskidzkiego, odwiedzić Bieszczady i Karkonosze, wybrać się w Tatry Niżne, powoli zamykać tatrzańskie szlaki, które mi zostały, a może wybrać się gdzieś poza szlak? Na pewno będzie więcej wyjść kilkudniowych, więcej wschodów i zachodów. Przejechanie Małego Szlaku Beskidzkiego, Gorce, dalsza eksploracja Wielkiej Fatry, a wszystko to na dwóch kołach. Cięższe trasy rowerowe na bike parkach. Odwiedzenie Gór Strażowskich i Czerchowskich, a także ruszenie ze wspinaczką na koniec sezonu letniego. Kilkudniowy pobyt w górach za granicą, ale celu zdradzać nie będę jak na razie. I oczywiście Beskidy. Ukochane Beskidy.

Nie będę zdradzać zbyt wiele, ale szykuję kilka nowych, ciekawych projektów związanych z działalnością bloga. Z pewnością moim postanowieniem jest zwiększenie obrotów na stronie, tzn. częściej pojawiające się wpisy. I przede wszystkim pisać, pisać i raz jeszcze pisać. O wszystkim będę informować na bieżąco.

Dziękuję Wam za kolejny rok tutaj. Gdy człowiek działa to wie, że jest w tym jakiś sens i przesłanie, gdy ma wsparcie. Od bliskich, od przyjaciół i ludzi gór. Bo razem tworzymy coś wspaniałego i wspólnie działamy. Także dziękuję Wam oraz tym, którzy przyczynili się, że działania okołogórskie mogły na blogu się pojawić, czyli partnerom od zadań specjalnych. Dzięki Wam, do zobaczenia na szlaku w nowym roku!

Jakie są Twoje plany na 2019 rok i co udało Ci się zrobić w 2018 roku?

14 najbardziej inspirujących i najbardziej udanych moim zdaniem fotografii wykonanych podczas swoich wypraw w 2018 roku:

Magura Orawska. Widok na Małą Fatrę.
Wielka Fatra. Widok na Ostrą.
Beskid Żywiecki. Zachód na Hali Rycerzowej.
Beskid Żywiecki. Wschód na Hali Rycerzowej.
Tatry Wysokie, Zielony Staw Kieżmarski. Widok na Jastrzębią Turnię i schronisko na Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Tatry Wysokie, Jagnięcy Szczyt. Widok na Tatry Bielskie.
Mała Fatra. W stronę Wielkiego Krywania.
Mała Fatra. Zejście z Chleba. Widok na Mały i Wielki Rozsutec.
Tatry Wysokie, Rusinowa Polana. Widok na Tatry Wysokie.
Tatry Wysokie, Krywań. Wschód słońca nad Łomnicą.
Tatry Wysokie, Krywań. Zachód słońca.
Tatry Wysokie, Krywań. Zachód słońca.
Tatry Wysokie, Krywań. Widok na Tatry Wysokie w stronę Gerlacha.