Listopad 15, 2018

Powrót w Dolinę Kościeliska (Wąwóz Kraków ze Smoczą Jamą).

Dolina Kościeliska jest o tyle ciekawą doliną, że nie tylko znana jest z miłego spacerowego klimatu w stronę schroniska na Hali Ornak, ale głównymi jej walorami jest szereg jaskiń i ogromna sieć szlaków (Polana Stoły, Czerwone Wierchy, Staw Smreczyński, Ornak i wędrówka w stronę Starorobociańskiego Wierchu czy nawet Bystrej i Błyszcza, szlak do Doliny Chochołowskiej itd.). Tym razem skupimy się wokół jaskiń i wąwozów. Do zwiedzania udostępnionych jest kilka jaskiń: Jaskinia Mylna i Obłazkowa, Jaskinia Mroźna (najbardziej popularna, oświetlona, a wstęp do niej jest odpłatny prócz wcześniejszego kupna biletu do TPNu), Jaskinia Raptawicka, Jaskinia Smocza Jama wraz z Wąwozem Kraków. Jako dzieciak miałam okazję zwiedzić Mroźną, całość jaskiń chciałam zobaczyć podczas jesiennego wypadu w Tatry na dwa dni, ale nie starczyło niestety czasu, więc korzystając z okazji rodzinnego wyjazdu, wpadliśmy w Dolinę Kościeliska.

TROCHĘ HISTORII

Jaskinia Smocza Jama znajduje się na wysokości 1100m n.p.m. (jej wlot). To stosunkowo krótki korytarz, zaledwie 44m długości, który przecina skałę w turni Ratusza na wylot. Jaskinia ubezpieczona jest wewnątrz łańcuchem, a oprócz tego nie ma w niej żadnego sztucznego źródła światła. Znana jest już od bardzo dawna, a jej zwiedzanie rozpoczynano odwrotnie, tam, gdzie teraz przejście się kończy, kiedyś się zaczynało- było ponoć bardziej emocjonujące. Z pewnością trudniejsze. Zimą występują w jaskini oblodzenia.

Wąwóz Kraków to miejsce niezwykle klimatyczne i nietypowe. Kamienna droga wśród potężnych skał i drzew. Kanion Znajduje się w nim ponad 120 jaskiń! Nie jest w całości udostępniony do zwiedzania. Jego wyższe partie są trudniejsze i wymagają wspinaczkowych umiejętności i pomocy, oraz objęte są rezerwatem ścisłym. Wąwóz był kiedyś jaskinią, której zwaliło się sklepienie. Nazwa samego wąwozu pochodzi od miasta Kraków. Tamtejsi górale, którzy podróżowali do miasta skojarzyli wąski wąwóz z wąskimi i ciasnymi uliczkami Krakowa. Charakterystyczny mikroklimat sprzyja rozwojowi dość rzadkich okazów roślin jak storczyk drobnokwiatkowy czy ostrołódka karpacka. Zimą długo zalega tam śnieg, a w upalne dni temperatura jest dużo niższa niż w dolinie. Podczas dłuższych dni opadowych wąwozem garnie dość spora woda.

SZLAK

Szlak do Wąwozu Kraków i Smoczej Jamy ma kolor żółty i zaczyna się na Polanie Pisanej (tam też się kończy, tylko nieco dalej). Jest to jakaś godzinka z hakiem od wejścia do Doliny Kościeliskiej. Według szlakowskazu przejście całego szlaku powinno zająć godzinę, ale nawet i spokojnym tempem zajmie około czterdziestu pięciu minut, nawet i mniej.

Szlak prowadzi wpierw leśną, szeroką drogą z kamieni i po kilku minutach pojawiają się masywy skalne, które owijają drogę, co świadczy o rozpoczęciu się wąwozu. Miejsce jest specyficzne. Odczuwa się nagły spadek temperatury i przede wszystkim ogłuszającą ciszę. Wszystkie dźwięki gubią się w skalnych szczelinach, a te z zewnątrz wąwozu nawet do niego nie docierają. Nie będzie to zbyt wiele, jeśli napiszę, że słychać tam nawet bicie własnego serca. Duża wilgotność i unoszący się w jej powietrzu zapach. Dość ciężki, ale bardzo orzeźwiający.

Na początku po prawej stronie znajduje się wsadzona w skałę Matka Boska, która zwraca uwagę w pierwszej kolejności, a następnie skały podparte mnóstwem patyków. Nadaje to miejscu jeszcze mroczniejszy klimat, a uczucie jest takie, że wszystkie te skały stoją tu tylko dzięki tym drewnianym podporom… Idzie się bardzo przyjemnie. Z kamyka na wielki głaz, trzeba patrzeć pod nogi, bo łatwo przepaść lub się poślizgnąć. Formacje skalne porośnięte mchem wyglądają naprawdę bajkowo. Zwisające nad głowami drzewa i cała masa paproci. Przejście wąwozem jest stosunkowo krótkie, trwa około dziesięciu minut. Ale jest to bardzo emocjonujące dziesięć minut. Jest co podziwiać. Wąwóz ciągnie się dalej, ale po pojawieniu się metalowej drabinki, droga biegnie już tylko w górę do jaskini, albo z powrotem.

Do tego momentu szlak jest jeszcze dwukierunkowy. Od wejścia na drabinkę zaczyna się szlak jednokierunkowy. Wspinamy się więc po długiej drabince, a zaraz nad nią dość mocno eksponowane miejsce skalne ubezpieczone łańcuchami. Przede wszystkim, największym zagrożeniem są śliskie i do tego wyślizgane skały. Można więc poczuć nutę adrenaliny. Wdrapujemy się po skałach do góry, łańcuch jest sporym ułatwieniem w tym wypadku, i po kilku minutach stajemy przed otworem do jaskini. Obok została poprowadzona ewentualna ścieżka dla tych, których podziemia przerażają lub zapomnieli latarki i nie chcą ryzykować. Ścieżka prowadząca obok ubezpieczona jest również łańcuchami i klamrami, prowadzi przez skalne płyty i stopnie. Ale skupmy się na przejściu jaskini. Jest ona niedługa, zaledwie 44 metry, jak wspominałam, ale latarka się przydaje. Gdyby nie fakt, że jest dość niska i pozakręcana sztuczne światło nie byłoby potrzebne. Latarkę zawsze noszę w góry ze sobą, więc została uruchomiona i ułatwiła zadanie. W środku jest łańcuch wzdłuż którego biegnie szlak, ale momentami jest naprawdę nisko i wąsko. Pod nogi trzeba patrzeć, bo o poślizgnięcie naprawdę łatwo. Spaść nie ma gdzie, ale można się lekko poobijać. Przejście zajęło dosłownie parę minut. Wylot z jaskini znajduje się nad naszymi głowami i moim zdaniem jest to dość niebezpieczne miejsce, niemalże połoga skała. W dodatku wyślizgana. Stopnie jako takie są, ale najważniejsze są trzy punkty podparcia i mocny uchwyt łańcucha. Trzeba się trochę podciągnąć i wydrapać z dziury, bo tak później wygląda wylot, jak zwykła dziura w skale. Idąc z dziećmi należy bardzo na nie uważać i puścić je jako pierwsze i w miarę możliwości asekurować, dać kilka wskazówek jak korzystać z łańcucha, w jaki sposób stawiać stopy.

Przeżycie bardzo ciekawe. Krótkie, ale emocjonujące, jak sam wąwóz. Kto lubi adrenalinę i takie wspinaczki to jest to jak najbardziej dla niego. Po wyjściu z jaskini pozostaje zejście wąską, leśną ścieżką przez około dziesięć minut, a następnie zejście na polanę pod turniami Saturn i Ratusz.

Szlak jest już niezbyt ciekawy. Wyślizgana trawa i mnóstwo stopni w błocie, a już na samym końcu (wydaje mi się, że coś wtedy ze szlakiem było robione, bo ziemia była rozkopana i rozplantowana na końcowym odcinku) masa błota lepiącego się do butów. Powrót na Polanę Pisaną, piękny widok na wspomniane wyżej turnie- Saturn i Ratusz. I tutaj szlak jednokierunkowy się kończy.

WSKAZÓWKI

  • Smocza Jama i Wąwóz Kraków są nieodpłatne do zwiedzania i czynne cały rok.
  • Wąwóz Kraków jest szlakiem dwukierunkowym, od momentu drabinki przez jaskinię i na Polanę Pisaną zaczyna się szlak jednokierunkowy.
  • Na szlaku jednokierunkowym w stronę jaskini znajdują się odcinki eksponowane i ubezpieczone klamrami i łańcuchami. Odradzam osobom z dużym lękiem wysokości lub lękiem przed żelastwem.
  • Do zwiedzenia jaskini należy mieć latarkę.
  • Całość (Wąwóz Kraków i Smocza Jama) zajmuje około godziny (dla sprawnego turysty mniej), a kolor szlaku to żółty, ma w sobie elementy dwukierunkowe i jednokierunkowe.
  • Jeśli ktoś boi się jaskiń, nie musi wchodzić do środka, a jaskinię obejść ubezpieczoną ścieżką na lewo od otworu głównego.
  • Dodatkowe ubrania przydadzą się w okresie jesiennym. Byłam wtedy tam właśnie w takim okresie i mimo tego, że w dolinie było bardzo ciepło, słońce ostro przygrzewało, to różnica temperatur była już znacznie odczuwalna, więc jakiś polar czy bluza są wskazane dla komfortu.