Newsletter

Zapisując się na mój newsletter szybciej dowiesz się o nowych artykułach na stronie oraz będziesz otrzymywać ode mnie ciekawe i przydatne dla Ciebie treści o tematyce górskiej.

Po zapisaniu się, otrzymasz ode mnie plik do pobrania. Jest nim gotowa lista, co spakować do plecaka idąc w góry latem i zimą na jeden dzień.

02 października, 2018
Kategoria:

Tatrzański zwierzyniec w reglach, czyli Gęsia Szyja przez Rusinową Polanę.

 

Tatry to nie tylko skaliste szczyty, poszarpane granie, wybitne turnie i wysokogórskie przełęcze, ale i doliny, reglowe sieci szlaków i podgórskie hale czy niewysokie wierzchołki. Tam też jest pięknie. Tam też można przeżyć coś wielkiego. Konkretną przygodę, dobrą wędrówkę pełną cudownych lasów i skradających oddech panoram.  

Jednymi z takich miejsc, które często nazywane są miejscami „dla tych początkujących i raczkujących” tatrzańskie regle (osobiście bardzo nie lubię mówić o reglach jako o miejscach dla początkujących, chyba, że w kontekście stopniowania szlaków). Regle są to lesiste wzniesienia znajdujące się poniżej górnej granicy lasu i głównego pasma. Powstają dzięki skałom, stąd masa jaskiń i dolin w okolicach których znajdują się spore masywy skalne. Do najsłynniejszych regli po polskiej stronie Tatr można zaliczyć Nosal, Wielki Kopieniec, Sarnią Skałę czy… Gęsią Szyję. I właśnie o tym ostatnim szczycie będzie mowa. 

        Gęsia Szyja (1489m), co może nieco zdziwić, należy do części reglowej Tatr Wysokich. Nazwa wzięła się od przypominającego góralom grzbietu szyi gęsi. Tak więc postanowiono nazwać cały grzbiet. Z racji tego, że Palenica Białczańska kojarzy mi się z mnóstwem turystów i samochodów, wybrałam szlak niebieski przez Dolinę Filipka biegnący przez Wiktorówki aż na Rusinową Polanę, a stamtąd zielonym szlakiem na Gęsią Szyję. 

 

Wejście do Doliny Filipka.

 

 

Podejście pod Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach.

 

Wiktorówki.

 

       Parking przed wlotem do doliny jest całkiem spory, według internetu i map jest płatny, natomiast my nie płaciliśmy kompletnie nic. Może zw względu na niedzielę? Może tylko w sezonie letnim? Tego niestety nie wiem. Ale jeśli już, warto mieć w zanadrzu dwadzieścia złotych (według rozpiski tyle kosztuje). Koniec września, w Tatrach parę dni temu spadł pierwszy śnieg. Temperatury niskie, w nocy mrozi, a poranki są bardzo rześkie, a popołudnia typowo jesienne. Szlakowskaz wskazuje dwie godziny z hakiem na Gęsią Szyję. Zajmuje to trochę krócej dla sprawnego turysty, który idzie tempem szybszym niż spacerowe. 
        Dolina Filipka to stosunkowo krótka, ale bardzo urokliwa dolinka. Prowadzi przez nią szeroka, kamienista ścieżka, a raczej nieduża droga. Ma typowo spacerowy charakter. Jedno konkretne podejście przed Wiktorówkami, ale niedługie. Idzie się więc bardzo przyjemnie, a wokół dziki, tatrzański las. Szlak nie jest bardzo oblegany, specjalnie pusty też nie, za to na pewno jest tam mniejszy ruch turystów niż od strony Palenicy, więc sam ten fakt kusi. Ostatnie piętnaście minut to podejście po drewnianych belach włożonych na wzór schodów pod Sanktuarium na Wiktorówkach, które jest niesamowicie klimatycznym i pięknym miejscem. Czuć tam prawdziwą opatrzność Matki Tatrzańskiej i samego Boga. Góry, natura i pośrodku lasu samotny kościółek. Wtedy czuć najbardziej jakąś boską opatrzność.

 

 

Rusinowa Polana.

 

Tatry Wysokie. Od lewej: Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Kaczy Szczyt, Zmarzły Szczyt, Kończysta, Młynarz, Ganek, Wysoka, Rysy i Mięguszowiecki Szczyt Czarny.

 

Od lewej: Golica, Szeroka Jaworzyńska, Horwacki Wierch, Spismichałowa Czuba, dalej Gerlach i jak na zdjęciu wyżej.

       Przejście na Rusinową Polanę zajęło około czterdziestu minut. Jako, że godzina nie była bardzo wczesna, zbliżała się dziewiąta, Rusinowa świeciła pustkami, więc dane nam było delektować się porannym słońcem, którego promienie zaczęły ogrzewać starannie wyrzeźbione granie i wierzchołki. Tatry budziły się ze snu, lekko okryte białym puchem. Wyglądały bajkowo.
        Z Rusinowej Polany widać największe kolosy Tatr Wysokich i Tatry Bielskie, nie wszystkie, ale zdecydowanie większość. Gerlach od razu rzuca się w oczy, Rysy, Ganek, Wysoka, Mięguszowieckie Szczyty czy Lodowy Szczyt, który kiedyś uważany był za najwyższy w Tatrach. Nic dziwnego, jest przeogromny. Wiedziałam, że z polany widok jest cudowny, ale nie zdawałam sobie sprawy, że zrobi na mnie tak duże wrażenie. Widzę te góry już po raz setny. Czy coś widzianego tak wiele razy może nadal robić wrażenie? Tak, może. Tym zachwytem kieruje szacunek i jednocześnie wielka miłość do gór.

Pierwsze podejście na Gęsią Szyję z Rusinowej Polany.

 

W stronę beskidzką…

 

Tatry Bielskie: z tyłu Szalony Wierch, Płaczliwa Skała, Hawrań, Murań i Nowy Wierch.

 

 

 

Ostatnie metry przed szczytem Gęsiej Szyi.

        Po totalnym rozleniwieniu się na Rusinowej ruszyliśmy w stronę Gęsiej Szyi. Szlak zmienia kolor na zielony i praktycznie na sam szczyt prowadzi schodami z belek i ziemi. Według szlakowskazu na szczyt mamy wyjść za pięćdziesiąt minut, ale zajmuje to nieco krócej. Monotonnie drepta się z nogi na nogę i staje na pierwszym, setnym i trzysetnym schodzie. Szlak jest zalesiony, więc wędruje się całkiem przyjemnie. Las chłodzi automatycznie. Przed ostatnim podejściem szlak wychodzi na niewielką polankę, gdzie można zaczerpnąć odrobinę światła i wrócić do dalszego wędrowania. Ostatnie metry to ścieżka wśród skałek. Gęsia Szyja to szczyt zalesiony, na skale szczytowej, na którą można się ostrożnie wdrapać, można dopiero usiąść i cokolwiek szerzej zobaczyć.

Widok spod skały na Gęsiej.

 

 

Wysoka i Rysy.

 

Panorama z Gęsiej Szyi na Tatry Wysokie. Od lewej: Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt, Czarny Szczyt, Baranie Rogi, Lodowy Szczyt, Szeroka Jaworzyńska, Horwacki Wierch, Spismichałowa Czuba, Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Kaczy Szczyt, Zmarzły Szczyt, Kończysta, Młynarz, Ganek, Wysoka, Rysy i Mięguszowieckie Szczyty- Czarny, Pośredni i Wielki.

 

Lodowy Szczyt.

 

       Widok z Gęsiej Szyi jest bardzo podobny do tego z Rusinowej, ale przestrzeń jest o niebo większa. Jesteśmy też wyżej. Tatry Wysokie i Tatry Bielskie mamy jak na dłoni, natomiast z Tatr Zachodnich widać przy dobrej widoczności Czerwone Wierchy i Kasprowy Wierch. Niewielki szczyt, bardzo niepozorny, łatwy do zdobycia, a oferujący tak cudowny i rozległy widok. Myślę, że jeśli ktoś chce tatrzańskich widoków niewielkim kosztem, szuka w Tatrach miejsca, w którym może na góry po prostu popatrzeć i spędzić dłuższy czas to świetnym rozwiązaniem będzie wypad na Gęsią Szyję i Rusinową Polanę. Wycieczkę można pociągnąć dalej szlakiem zielonym w stronę Rówieni Waksmundzkiej, do Czerwonego Stawu w Dolinie Pańszczycy i aż na Krzyżne lub odbić do Doliny Gąsienicowej, albo jak my, wrócić tym samym szlakiem i skierować się w inne rejony reglowych szlaków. 
        Rusinowa Polana to jedna z piękniejszych polan na jakich byłam, myślę, że to nie tylko moja opinia. Rozległa panorama na Tatry Bielskie i Wysokie, na Gorce i Pieniny, a z samej Gęsiej nawet i Beskidy oraz Tatry Zachodnie- niewielkim kosztem zdobyć tak piękne miejsce to naprawdę rzadkość. Dlatego każdy miłośnik Tatr powinien choć raz w życiu postawić stopę na tym terenie i na własnej skórze doświadczyć, jak wiele oferują tak łatwo dostępne miejsca. Tatry nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Nawet wtedy, kiedy uda mi się opanować wszystkie zachwyty nad pięknem.