Grudzień 02, 2017
Kategoria:

#1 Test bielizny termoaktywnej Brubeck.

          Są takie elementy ubioru, które stricto dobiera się do panujących warunków. Zima-jesień, wiosna-lato. Kiedyś ubierało się sweter, koszulę flanelową i zwykłe trapery, bez żadnych dziwnych materiałów i dodatków i zdobywało się wszystko tak, jak dziś. Teraz na rynku górskiej odzieży, butów i sprzętu jest w czym wybierać. Technika poszła do przodu, więc i za nią nowe tworzywa, pomysły i możliwości.
Każdy sklep górski oferuje różne produkty na różnym pułapie cenowym, więc i każdy znajdzie coś dla siebie. Jedną z takich rzeczy, którą głównie stosuje się w chłodne dni, a zwłaszcza zimą, jest bielizna termoaktywna. To świetne rozwiązanie, które zastępuje ilość kolejnych warstw ubrań. Po co nosić dwa dodatkowe polary i bluzkę, skoro zakładamy specjalną bieliznę termoaktywną? Zaoszczędzamy na ciężarze, który na sobie mamy, miejsce w plecaku, pralka ma mniej do wyprania, a też i mniej rzeczy się zużywa. Poniżej znajdziecie kilka wskazówek dotyczących wyboru takiej bielizny, opinię na temat bielizny Brubecka, jej wady, zalety i właściwości. Ale zacznijmy od samego początku.


Co to jest bielizna termoaktywna i jaką wybrać?
          To zazwyczaj dwuczęściowy komplet- bluzka i spodnie (legginsy), do zestawu można dorzucić też bokserki, majtki czy topy, koszulki, który wykonany jest ze specjalnych dzianin syntetycznych mających na celu odprowadzanie potu i pary ze skóry podczas wysiłku fizycznego. Jest przyległa do skóry, więc przy wyborze należy pamiętać, by była dobrze dopasowana, nie za duża i nie za mała. Jest elastyczna, dzięki czemu nie czuje się jej pod spodniami, czy pod polarem. Stosowana głównie zimą ze względu zatrzymywania ciepłoty skóry. Dobra bielizna wyraża się dobrą oddychalnością, dzięki czemu wilgoć zostaje odprowadzana za pomocą mikrowłókien. Materiał jest szybkoschnący, więc nie musimy przejmować się mokrymi do cna rzeczami. Dobra bielizna termoaktywna spełnia w stu procentach swoją rolę. Wyróżniono bieliznę lekką, czyli do uprawiania w wyższych temperaturach, średnia- już w nieco niższych i ciepła, czyli tkaniny grube i stosowane do rzeczy wykorzystywanych w niskich temperaturach, głównie minusowych. No ale, nie kosztuje też wcale tak mało, zależy jaka. Osobiście pierwszym moim kompletem była bielizna z 4f, która szczerze mówiąc nic wspólnego z tymi zastosowaniami termoaktywnymi nie miała. Namakała, przepuszczała ciepło, po pierwszym praniu była cała w kuleczkach. Później znalazłam kilka wariantów bluzek firm Campri i innych, których nazw firm niestety nie ma. Mogę napisać o nich jedynie tyle, że niektóre z nich, jak jedna wykonana z technical layer, służy mi do dziś i jestem z niej zadowolona. Jest nieco grubsza niż komplet, którego używam, ale zdaje egzamin. Szukałam kompletu, który byłby odpowiedni, więc doszukałam się firmy, polskiej firmy, jaką jest Webster i Brubeck. Obydwie miały dobre opinie, zresztą, to firmy, można by rzec, że bliźniacze. Zdecydowałam się kupić bliskiej osobie na święta Webstera, a sama na urodziny dostałam komplet z Brubecka. I tak mam go rok i wygląda, jak nowy, a co ważniejsze, spełnia swoje role w dalszym ciągu. Przy wyborze takiej bielizny nie warto oszczędzać. Dobrej jakości bielizny zaczynają się od stówki, może taniej. Warto poczytać wcześniej fora i opinie. Dobre zdanie ludzie mają o rzeczach z Vikinga, ale Viking wychodzi podobnie cenowo, jak Webster. Dobre opinie ma też rozwijający się Tervel, czy The North Face (ten drugi już nieco droższy, więcej od Brubecka). Jedną z najdroższych firm, jaka oferuje termo to X-Bionic, ale ceny są już stanowczo nie dla mnie. Żeby coś służyło, nie musi od razu być z najwyższej półki jakościowej i cenowej, ale warto mieć już coś, co spełnia swoje zadanie, jeśli wydajemy na to pieniądze. 

Jak dobrać bieliznę termoaktywną?
  • Rozmiar i krój: bielizna musi być bardzo dopasowana, wręcz obcisła, ale nie za mała, bo tylko taka spełnia swoją rolę, król zależy od użytkownika, ma być po prostu wygodna.
  • Izolacja cieplna: tutaj izolacja zależy od rodzaju aktywności, do której rzecz będziemy wykorzystywać i od rodzaju tkanin (tkaniny wymienione zostały na górze). Spotkałam się z wieloma opiniami, że warto kupić całoroczną, a niektórzy uważają, że zimowa powinna być grubsza, a wiosenno-letnia nieco cieńsza. I z tym się zgodzę. W lecie nie używam legginsów termoaktywnych, ale gdy mocniej przywieje wiatr, a jestem spocona, sprawdzają się bluzki cieńsze, które nie będą mnie dodatkowo grzać.
  • Odprowadzanie wilgoci: bielizna powinna dobrze odprowadzać pot. Dobre tkaniny to gwarancja dobrej odprowadzalności.


Test bielizny termoaktywnej Brubeck

Komplet bielizny termoaktywnej:

          Brubeck’a mam od roku. Wykonany jest z poliamidu, polipropylenu i elastanu. Używałam go zimą przez cały czas. I w góry, i na różne wypady typu narty, ognisko, ale też wiosną i jesienią na rowerowe tripy. W użyciu praktycznie przez cały czas. Prany po każdym użyciu. Wszystkie właściwości się zachowały. Wygląda, jakbym świeżo wyciągnęła ją z pudełka. Jako, że używam jej głównie w chłodniejsze i mroźne dni, podczas różnych aktywności, mogę stwierdzić, że zdaje w pełni egzamin. W zimowe wyprawy ubieram termo, polar, spodnie, kurtkę i nic więcej. Nie potrzebna jest mi dodatkowa warstwa cienkiego polaru, czy grubszego, bo bielizna w czasie wysiłku zatrzymuje wytworzone przeze mnie ciepło i zatrzymuje je, dzięki czemu jest mi czasami nawet za ciepło i wędruję w samej bluzce, albo na nią zarzucam lekki polar. I podczas silnego wiatru, chłodu, nie czuję, by potrzeba była mi kurtka, więc izolacja, jak najbardziej na plus. Człowiek w czasie marszu się poci, to logiczne, rzeczy namakają. Plusem bluzki jest to, że szybko schnie. Naprawdę szybko. Co do getrów, spodnie mam membranowe, więc ich nie przewiewa, ale w nogi nigdy nie jest mi zimno, zresztą, nogi mi się nie pocą to tego przykładu nie mam czym tu poprzeć. Wentylacja się sprawdza. Sama w sobie jest wygodna i elastyczna. Wręcz nie czuje się, że pod spodniami, ma się jeszcze jedne. Przy używaniu jej cały dzień, w czasie długiej wyrypy, wiadomo, że trzeba wrzucić ją do prania. Natomiast jeśli chodzi o jednorazowe wypady na rower czy dłuższy spacer, mogę jej użyć jeszcze ze dwa razy. Świeżość zachowuje dość długo. Co do minusów, w czasie wysiłku, gdy trochę namoknie, zaczyna nieciekawie pachnieć. I to na samym początku, przykładowo po półtorej godzinie marszu. Ale jak wyschnie to zapach znika. Z wad to tylko to rzuciło mi się w oczy, więcej zarzutów nie mam. 
Damskie figi:

          Jeśli chodzi o figi, czyli majtki/bokserki, są bardzo praktyczne. Wygodne i lekkie, dobrze się dopasowują, nie ocierają nóg. Wykonane są z delikatnego materiału. Praktycznie nie czuć, że się coś na tyłku ma. Odprowadzają wilgoć i pot. Bardzo fajne rozwiązanie zwłaszcza na lato, kiedy okolice intymne narażone są na otarcia i odparzenia, a używam ich cały rok, bo są zwyczajnie wygodne. 



Poniżej wrzucam parę zdjęć do wglądu, w jakich okolicznościach korzystałam z rzeczy.

Spacer na Prusów.

Babski trip na Rysiankę.

Dwudniowy trip w Tatry Zachodnie dz.I.

Dwudniowy trip w Tatry Zachodnie dz.II.

Dwa dni w Beskidzie Żywieckim- Krawców Wierch, Rysianka, Słowianka.