Kwiecień 08, 2017

Malowniczość Beskidów- Hala Rysianka!

Ostatnimi czasy, gdy Chochołowska była oblegana przez turystów, pogoda była iście cudowna! Nie mogłam przegapić takiego dnia, więc postanowiłam ruszyć z domu gdzieś przed siebie, byleby iść gdziekolwiek. Razem ze znajomą zebrałyśmy ekipę z dawnej klasy i ruszyłyśmy na Halę Rysiankę.
Widoki z hali są piękne, panorama 180 stopni. Przy dobrej widoczności, Tatry, jak na tacy, Babia Góra, pasmo Małej Fatry czy Tatry Niżne. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

         Ruszyłyśmy ze Złatnej Huty czarnym szlakiem, gdzie dojechałyśmy autobusem. Ruszyłyśmy z kopyta od razu i trzymając dobre tempo, brnęłyśmy naprzód. Szlak z początku biegnie drogą asfaltową, po przejściu przez mostek wchodzimy na leśną drogę. Podejście lekkie, ale im dalej, błoto zamienia się w bardzo gruby lód. Raczki nie są koniecznością, nie było żadnego problemu, ale jak ktoś nie lubi martwić się o każdy krok, polecam założyć i na pewno pójdzie sprawniej. Słoneczko zaczęło wydzierać się zza drzew, a droga prowadziła lekko w górę zmieniając się raz w błoto, raz w lód, a raz w suchą, kamienistą dróżkę. Szlak cały czas trawersuje. Zaraz obok idzie szlak żółty na halę Lipowską, ale stwierdziłyśmy z dziewczynami, że nie zahaczymy, bo na Lipowskiej widoków zbytnio nie ma. Choć teraz żałuję, bo jednak jest urokliwiej i klimatowo. Lipowska ma również szczyt nazywany Lipowskim Wierchem, bo sama hala to nie szczyt.

Mała Fatra.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Masyw Pilska.

 

Królowa Beskidów- Babia Góra.

 

 

 

 

 

 

 

 

          Szło się bardzo przyjemnie i stosunkowo krótko, bo po około godzinie dotarłyśmy na halę. Zaczęły się widoki. Tuż po wyjściu z lasu ukazało się pasmo słowackiej Małej Fatry, która zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Calusieńka w śniegu! Teraz zostało około dwudziestu-trzydziestu minut do schroniska. Ośnieżoną polaną szłyśmy jeszcze trochę pod górę i przed nami ukazała się polana krokusów i schronisko na Hali Rysiance. Cały masyw Pilska, Babiej Góry, Małej Fatry i Tatr był w zasięgu naszych oczu. Trochę wiało, ale to nam nie przeszkadzało, by siedzieć i wdychać cały ten świat!

 

W tle Romanka.

 

          W schronisku herbatki, kawki, ciastka, kanapki (oczywiście pasztet, a nie jajko z majonezem…) i pogaduszki, na co zeszła godzina. Zejście planowałyśmy przez Halę Boraczą, ale z racji obowiązków tam na dole w świecie, musiałyśmy wybrać krótsze zejście, więc najszybciej było szlakiem zielonym do Żabnicy Skałki. Opis tego szlaku znajdziecie w relacji z zimowej Romanki. W Skałce byłyśmy około godziny trzynastej, gdzie nasze drogi niestety musiały się rozejść.
         Podsumowując. Trasa bardzo krótka, spacerowa, bez żadnych trudności i komplikacji. Osobiście, szlak ze Złatnej mnie uwiódł. Bardzo podoba mi się tamtejszy las, ma w sobie pewną aurę tajemniczości i jest niezwykle malowniczy, stąd poniekąd tytuł posta. Polecam każdemu, warto przejść się tym szlakiem ze względu na, nie tylko szybkie dotarcie na halę, ale też na fajowy trekking. Dane nam było jeszcze trochę potopić się w śniegu po kolana, co dało nam tyle radości, co wizyta w parku rozrywki. Widoki z Hali Rysianki, jak wspomniałam, godne polecenia i godne zobaczenia.